Uwaga! Ciasteczka!

Obiektyw.info stosuje pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce cookies.

Wydrukuj tę stronę

Krótka historia o dworku i kornikach, czyli Adamowiznagate

21 czerwiec 2018
Dworek w 2007 roku

Pan Burmistrz nie ma ostatnio szczęścia do Adamowizny. A to mieszkańcy mu pogonili kota, a  to znowu miejscowe korniki zjadły mu adamowiźniański dworek.

I nie ma już dworku w Adamowiźnie...

Dworek wraz z otaczającym parkiem nad Mrowną został zakupiony przez władze gminne w 2006 r. Pod adresem http://bip.grodzisk.pl/Article/get/id,17339.html można znaleźć dokumentację przetargowo-projektową dotyczącą renowacji zabytku. Uwadze Czytelników należy polecić zwłaszcza lekturę ekspertyzy z 2007 r. dotyczącej stanu technicznego wraz z inwentaryzacją konstrukcyjno-budowlaną obiektu, a także założenia opracowanego wtedy projektu, mającego na celu jego ochronę i zachowanie spuścizny kulturowej.

Z ekspertyzy wynika, że w chwili zakupu stan dworku pozwalał na jego odrestaurowanie, więc zanim niedawno doszło do rzekomej konieczności rozbiórki zabytku, władze gminy musiały się latami dopuszczać rażących uchybień nie zabezpieczając go przed postępującą degradacją.

A teraz nam pan Burmistrz podnosi larum, że musiał dworek rozbierać, bo nie dość, że spróchniał, to jeszcze zjadły go korniki. Na dodatek, władze gminy wybrały do prac rewitalizacyjnych w dworku „słabą firmę”, która wbiła ostatni gwóźdź do dworkowej trumny. I jakby tego było jeszcze mało, trudno jest kupić materiał do odbudowy, analogiczny z oryginalnym (http://wiadomosci.wpr24.pl/problem-z-rewitalizacja-dworku-chelmoÅ%C2%84skiego;34311.html). Po prostu, same nieszczęścia. Ale grunt, że pan Burmistrz chce wspaniałomyślnie rozebrany dworek odbudować. Czyli zbudować na nowo.

 dworek stan obecny

Stan obecny dworku

Dlaczego przez 10 lat od zakupu dworkowe drewno mogło próchnieć bez opamiętania, to wynika wprost z ekspertyzy z 2007 r. Na jej podstawie można sobie także oszacować, jaki byłby minimalny roczny koszt zabezpieczania dworku przed niszczeniem oraz jaki byłby koszt jego zabezpieczenia w perspektywie 11 lat, które minęły od zakupu do rozbiórki.

Następnie dociekliwi mogą zajrzeć do budżetu gminy za lata 2007 – 2017 i zobaczyć, jakie kwoty na jakie wydatki uznawano za priorytetowe, gdy admowiźniański dworek podupadał pozostawiony sam sobie. Należy jednak podkreślić, że te korniki, które zjadły dworek, to taki mało znany gatunek, wyspecjalizowany wyłącznie w jedzeniu adamowiźniańskich dworków. Żadne inne korniki żerowaniem na dworkowym drewnie nie wykazują zainteresowania.

Szczególne słowa „podziękowania” należy w tym miejscu skierować do reprezentującego ugrupowanie polityczne pana Burmistrza radnego z tego okręgu, który od dwóch kadencji konsekwentnie nie dokładał żadnych starań, aby władze gminy wyasygnowały jakiekolwiek środki na zabezpieczenie obiektu zanim pozyskane zostaną fundusze na jego odrestaurowanie.

Z dokumentu prezentującego plany władz gminy wobec adamowiźniańskiego dworku można się dowiedzieć, że celem projektu była wówczas ochrona i zachowanie spuścizny kulturowej (sic!).

Nie chroniono, to i nie zachowano.  Ponadto, można się dowiedzieć, że chodziło o spuściznę kulturową po malarzu, Józefie Chełmońskim.
To ciekawe, bo dworek został sprowadzony do majątku Stare przez dra Adama Chełmońskiego.

Dr Adam Chełmoński miał własne, niebagatelne osiągnięcia, i nie było ani nie ma najmniejszego powodu, aby sprowadzać wybitnego skądinąd człowieka do „rangi” brata innego wybitnego człowieka.

W międzyczasie zmienił się jednak cel projektu: dziś już władze gminy nie chcą chronić i zachowywać po nikim spuścizny kulturowej, tylko chcą podwyższać potencjał turystyczny gminy dzięki adaptacji zabytków na cele kulturalne.

To na co komu był taki stary i zniszczony dworek? Nowy „stary dworek” łatwiej „zaadaptować” na cele dowolne, nieprawdaż?

Co się zaś tyczy tych korników, które tak łapczywie pożarły nasz gminny zabytek, to chcielibyśmy wystąpić do pana Burmistrza z taką oddolną propozycją, aby co najmniej jeden egzemplarz tego gatunku złapać do słoika i postawić jako eksponat na honorowym miejscu w tym nowym dworku, który zostanie za jakiś czas zbudowany na pamiątkę po oryginalnym.

Kornik wyspecjalizowany w zjadaniu dworkowego drewna jest bowiem gatunkiem endemicznym dla Adamowizny. Ponieważ chwilowo w Adamowiźnie nie ma nic do żarcia, to przyjmie on formę przetrwalnikową i po raz kolejny uaktywni się dopiero wtedy, gdy nowo wybudowany przez pana Burmistrza dworek będzie dobiegał swoich mniej więcej 160-tych urodzin. Nie mamy zatem cienia wątpliwości, że taki kornikowy eksponat bardzo podwyższy potencjał turystyczny naszej gminy, a o to przecież w końcu panu Burmistrzowi chodzi.

Sowizdrzał