Uwaga! Ciasteczka!

Obiektyw.info stosuje pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce cookies.

Wydrukuj tę stronę

Czy w Grodzisku istnieje układ zabetonowany?

09 październik 2018
amazon.com

Przeprowadzone badania informują, iż wójt w gminie do 5 tys. mieszkańców kontroluje bezpośrednio lub pośrednio, około 300 stanowisk: w urzędzie, jej spółkach oraz w różnego rodzaju podmiotach uzależnionych od gminy.

Tę liczbę śmiało można pomnożyć przez członków rodzin, to zatrudnianych przez wójta wyjdzie około tysiąca osób. Do głosowania w takiej gminie jest uprawnionych ok. 2/3 mieszkańców, przy frekwencji 40 proc. głosuje 2 tys. osób. W tej grupie jest ten tysiąc uzależniony od wójta. Ta grupa tworzy zaplecze, które nie jest zainteresowane zmianami, a już w żadnym wypadku zmianą włodarza.

Piętnaście lat temu Polska znajdowała się w grupie krajów o najniższym w Europie odsetku wójtów, burmistrzów i prezydentów miast zajmujących stanowiska od wielu lat, ale już w 2015 r. znaleźliśmy się pod tym względem w czołówce.

Gdybyśmy  w ostatnich latach uważnie przyglądali się posiedzeniom naszej Rady Miejskiej, w czasie których radni są praktycznie zawsze jednogłośnie za przyjęciem burmistrzowskich uchwał, nie wnoszą uwag lub nie zagłębiają się w ich tematykę ( dwoje czy troje niezależnych radnych nie ma znaczenia).

Czy burmistrzowie w podobnych gminach kupują poparcie ludzi „ciepłymi posadkami” i betonują układ,  tworząc za wszelką cenę marionetkowych radnych, którzy nie są w stanie ich kontrolować.

Przecież burmistrz nie jest cudotwórcą i rozwinął miasto dzięki swoim nadprzyrodzonym zdolnościom. Przecież w całej Polsce nastąpił skok cywilizacyjny i dlatego mamy te wszystkie chodniki i kostki brukowe. Burmistrzowie wprawdzie pozyskują środki unijne na takie czy inne cele, nie należy jednak sądzić, że z podobnymi zadaniami nie poradziłyby sobie inne osoby.

W Polsce istnieje prawie 2,5 tysiąca gmin. W tej liczebności z pewnością można znaleźć silne lokalne układy, zależności i nepotyzm. Wójtowie, burmistrzowie, są najważniejszymi dysponentami lokalnych zasobów, największymi pracodawcami i inwestorami.

Czy jeśli społeczeństwo pojmie ten fakt i będzie głosować za zmianami, poprzez oddanie głosu na niezależnych kandydatów to rozbiją się skostniałe układy samorządowe. Czy taka postawa, zrozumienie w czym leży sedno sprawy, wystarczy aby stworzyć prawdziwą demokratyczną gminę społeczeństwa obywatelskiego?.

Zaczęto przecież już kampanię wyborczą i jak zwykle dzieje się wiele ale tylko przed wyborami. Wtedy  władze przypominają sobie o potrzebach społecznych, ale to tylko dla własnych korzyści. Obiecują wszystko aby później zapomnieć i znów obiecywać przed następnymi wyborami.

Na banerach można w jasny sposób spostrzec który kandydat jest ze społeczeństwem, a który z władzą ( ci drudzy afiszują się na zdjęciach w towarzystwie obecnych włodarzy). Pokręciły im się parytety, radni winni raczej afiszować się z mieszkańcami, ponieważ to ich interesy mają reprezentować, to na nich ci mieszkańcy głosują.

Czy problem w poprawie stanu rzeczy leży w braku wiary ludzi, iż mają faktycznie coś do powiedzenia. Mam nadzieję, że nie i wreszcie pojmą, jak bardzo ważne jest oddanie głosu świadomie, nie na znane nazwisko nauczyciela, urzędnika podległego swojemu pracodawcy, którym jest burmistrz czy wójt.                                               

Inną sprawą jest również niska frekwencja podczas wyborów.

Ci zależni zawsze pójdą głosować na swoich.

Piotr Mergner