Żołnierze Wyklęci - Skazy na pancerzach - Obiektyw.info

Uwaga! Ciasteczka!

Obiektyw.info stosuje pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce cookies.

Żołnierze Wyklęci - Skazy na pancerzach

03 marzec 2019
superhistoria.pl
1-go marca obchodzimy Państwowy Dzień Żołnierzy Wyklętych. Jedni świętują inni wręcz przeciwnie.
Skąd takie przeciwstawne podejście do tego święta ogłoszonego w 2009 r przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego?
Co roku na łamach Obiektywu podawałem lokalny oraz centralny plan obchodów Dnia Żołnierzy Wyklętych.
Jako pierwsi w Polsce podaliśmy też informację na temat skandalicznej broszury jaka rozdawana była w Grodzisku
przy okazji konkursu historycznego właśnie na temat Żołnierzy Wyklętych.
Dzisiaj chciałbym podzielić się z innymi informacją na temat książki autorstwa Piotra Zychowicza pt "Skazy na pancerzach". 
Nie, nie jest to tendencyjna książka, opisująca tylko złe czyny bohaterów powojennego podziemia.
Autor stara się zachować i zachowuje obiektywizm i proporcje tych czynów.
Dla jednych "Łupaszka", "Bury", "Ogień" czy "Wołyniak" to wielcy bohaterowie, ale dla innych mordercy ich bliskich. 
"Skazy na pancerzach" to pierwsza książka która przedstawia czarne karty Żołnierzy Wyklętych 
Piotr Zychowicz nie ma wątpliwości - Żołnierze Wyklęci walczyli z niebywałą odwagą o słuszną sprawę. 
Nie oznacza to jednak że należy ukrywać przed opinią publiczną niewygodne fakty które ich dotyczą,
historia bowiem nigdy nie jest czarno-biała.
Książka napisana została bez przemilczeń i lukrowania rzeczywistości charakterystycznych dla części polskiej
literatury historycznej. Napisana bez znieczulenia. Płonące wioski i masowe egzekucje. Grabieże i gwałty.
Zabójstwa niewinnych cywilów i jeńców - Ukraińców, Żydów, Biłorusinów i Polaków.
Nie, nie jest to komunistyczna propaganda. Niektórzy Żołnierze Wyklęci naprawdę dopuszczali sie takich zbrodni.
Stawiając pomniki, organizując uroczystości Dnia Żołnierzy Wyklętych czy biorąc udział w różnego rodzaju
marszach, jako ludzie rozumni, powinniśmy o tym wiedzieć. Dlatego warto tę książkę przeczytać,
chociaż nie jest to łatwa lektura.

Zbigniew Bohdan
W powyższy tekście wykorzystano fragmenty książki i opinie autora na jej temat.

Dodaj komentarz

Tu wpisz imię lub nick (obowiązkowe)

Kod antyspamowy Kod literowo-cyfrowy. Wpisz go do pola poniżej. Jeśli jest nieczytelny, naciśnij przycisk "Odśwież"
Odśwież

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Maksymalna długość komentarza to 2000 znaków.
Jeśli zauważyłeś komentarz niezgodny z regulaminem - kliknij przycisk "Zgłoś administratorowi".

Komentarze  

+2 # Jam 2019-03-04 22:27
Czytałem książkę Piotra Zychowicza. Jestem przekonany, że celem autora była prawda. Mnie przekonał. Każda wojna jest okrutna i budzi niskie instynkty. Tajenie tego i wybielanie bohaterów jest fałszowaniem historii.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
0 # wiktor 2019-03-04 16:24
Kapitan Władysław Łukasiuk „Młot” zginął na kolonii wsi Czaje-Wólka, zastrzelony przez swojego podkomendnego Czesława Dybowskiego „Rejtana”. „Młot” zastrzelił młodszego brata Czesława – Leopolda, ponieważ nie wykonał on rozkazu „Młota” - wykonania wyroku śmierci na osobach (podejrzewanych o współpracę z UB). Widząc to, „Rejtan” zastrzelił „Młota”. W Czajach Wólce (gmina Ciechanowiec),15 lipca 2006 roku, nastąpiło uroczyste odsłonięcie pomnika poświęconego pamięci Młota. Jeszcze przed uroczystościami pomnik został zniszczony (prawdopodobnie przez lokalną społeczność, wśród której Młot nie cieszył się dobrą opinią).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
0 # korekta 2019-03-08 15:28
Przestawione wydarzenie to jeden z wariantów zaistniałej wówczas sytuacji. Córka "Rejtana" pani Dybowska z domu opisuje, że było spotkanie u gajowego, wszyscy sobie pochlali, ale musieli być czujni, gdyż obok we wsi była potańcówka z licznym udziałem mundurowych. Młot sobie podochocił, więc go wyprowadzono na "spacer" uprzednio rozbrajając. Młot niby usnął gdzieś na polu, a jak się pojawił strzelił do zbliżającego się Leopolda Dybowskiego, który chciał mu oddać zarekwirowany wcześniej pistolet. Widząc to Rejtan strzelił do Młota. Ot taka sobie strzelaninka po wódeczce z dwoma trupami.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
+1 # obserwator 2019-03-04 16:08
Fragment wywiadu por. Henryka Lewczuka ps. Młot -Po rozwiązaniu AK były trzy okresy: ROAK (Ruch Oporu AK), to trwało do maja, w maju powstała Delegatura Sił Zbrojnych (DSZ). Jeżeli chodzi o mnie, to byłem zarówno w ROAK, jak i w DSZ, a we wrześniu 1945 roku powstał WiN. W tamtym czasie istniały trzy koncepcje polityczne. Pierwsza reprezentowana przez ugrupowania prawicowe, chciała nadal walczyć. Drugą reprezentowało PSL, chciało ono uratować ile się da poprzez ugodę. Na trzeciej koncepcji oparł swoje powstanie WiN. W swym założeniu miała to być walka nie orężem, a na płaszczyźnie politycznej i ideowej. Założenia były wspaniałe, ale między koncepcją, a wprowadzeniem w życie nie można było zapomnieć o sytuacji w terenie. Po rozwiązaniu AK pełno było oddziałów złożonych przeważnie z młodych, którzy nie chcieli się poddać z dwojakich powodów. Z jednej strony ze względu na złożoną przysięgę, z drugiej, bo ujawnienie równało się aresztowaniu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
Top