Nasze grodziskie miejskie legendy - Obiektyw.info

Uwaga! Ciasteczka!

Obiektyw.info stosuje pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce cookies.

Nasze grodziskie miejskie legendy

26 marzec 2017
Zaprojektowane przez Freepik Zaprojektowane przez Freepik

Czekając niedawno na swoją kolej w salonie fryzjerskim, słuchałam mimowolnie jak pewna mama z przejęciem opowiada, że na jednej z grodziskich grup facebookowych pojawiło się ostrzeżenie o tym, iż jakiś mężczyzna o ciemnej karnacji próbuje wciągać dzieci do samochodu. Gdy wyraziłam swoje zwątpienie w prawdziwość tej informacji, pani dla jej uwiarygodnienia wytoczyła ciężką artylerię w postaci opowieści o porwaniu dwójki dzieci, które miało miejsce kilka tygodni temu na terenie jednego ze sklepów w Grodzisku. Zapytałam, czy to pewne i czy policja to potwierdza, bo nie przypominam sobie, żebym czytała o takim zdarzeniu na którymś z lokalnych portali. Pani odpowiedziała, że na Facebooku piszą, że to policja właśnie informuje. Konkludując swoją wypowiedź, pani westchnęła: „A wydawałoby się, że Grodzisk jest takim bezpiecznym miastem…”. Weszłam na strony grodziskiej policji i nie znalazłam ani słowa o porwaniu dzieci ze sklepu. Zadzwoniłam więc jeszcze dla pewności na komendę. Nie potwierdzają tej informacji, ale plotka do nich dotarła.

Czyżbyśmy więc mieli w Grodzisku nasze miejskie legendy?

Wikipedia podaje, że legenda miejska to pozornie prawdopodobna informacja rozpowszechniana w mediach, internecie lub w kręgach towarzyskich, która budzi wielkie emocje u odbiorców, zazwyczaj w całości nieprawdziwa. Elektryzuje słuchaczy i prowokuje ich do komentarzy i dalszego jej przekazywania, dotyczy bowiem sytuacji mogących się przytrafić każdemu (…). Era Internetu i szybkiej wymiany informacji znacznie przyspieszyła obieg tego rodzaju plotek, obecnych od dawna w grupach społecznych. Legendy miejskie często są przekształceniem wcześniejszych opowieści ludowych – na przykład opowieść o czarnych wołgach (którymi rzekomo porywano ludzi, zwłaszcza dzieci, w epoce PRL), czy o pedofilach (lub narkomanach) zabierających małe dzieci z centrów handlowych, przetwarza wcześniejszą plotkę o Żydach porywających dzieci po to, by wyssać lub wytoczyć z nich krew i użyć do rytualnej macy (https://pl.wikipedia.org/wiki/Legenda_miejska).

Według dr Filipa Gralińskiego, twórcy strony http://atrapa.net, zbierającej najpopularniejsze miejskie legendy, opowieść taka charakteryzuje się następującymi cechami:
- jej akcja dzieje się niedawno,
- jej bohaterem jest opowiadający, jego krewny czy znajomy lub — częściej — „znajomy znajomego”,
- opowiadana jest jako prawdziwa, opisywane zdarzenia miały zdarzyć się naprawdę,
- rozprzestrzenia się spontanicznie — słuchacze stają się opowiadającymi i rozprzestrzeniają opowieść dalej,
w trakcie przekazywania ulega modyfikacjom, w opowieści pojawiają się nowe szczegóły, inne giną „po drodze”, często modyfikacje mają na celu dostosowanie opowieści do lokalnych realiów,
- źródła miejskiej legendy są na ogół nieznane, często niemożliwe do ustalenia,
- zawiera emocjonalne elementy (często humoru lub makabry),
- ostrzega przed fatalnymi skutkami działań sprzecznych z zasadami obowiązującymi w danej społeczności, potwierdza lęki i obawy przez złem czyhającym wokół.

Kilka lat temu wśród moich bliskich znajomych dreszcz niepokoju wywołał mejl (było to jeszcze w erze przed-facebookowej) ostrzegający, by nie spuszczać dzieci z oczu w centrach handlowych, bo córka czyjejś koleżanki z pracy zniknęła na kilka godzin, po czym została odnaleziona w łazience, przebrana za chłopca i przygotowana do uprowadzenia. Zrobiliśmy wówczas małe śledztwo w internecie i okazało się, że ostrzeżenie to jest jedną z popularniejszych miejskich legend, która w różnych wariantach występuje praktycznie we wszystkich zakątkach świata.

Gdy byłam dzieckiem, Grodzisk w naszej zbiorowej dziecięcej wyobraźni zamieszkiwały rozmaite straszydła.
Przez kilka miesięcy pokazywaliśmy sobie palcami starowinkę chodzącą po mieście, która rzekomo porywała dzieci. Z wypiekami na twarzach śledziliśmy ją po ulicach, by ją na tym występku przyłapać, ale jakoś nigdy się nie udało. Ciekawe, czy była świadoma, że jest demoniczną bohaterką naszej małej miejskiej legendy?
Potem przyszedł czas „zboczeńca” w parku Skarbków. Ponoć tam grasował. Nie wiedzieliśmy wprawdzie dokładnie, na czym polega jego działalność, ale chodziliśmy codziennie po szkole go oglądać. Niestety, najwyraźniej przed nami się chował, bo nigdy nie zauważyliśmy niczego sensacyjnego.
Największe emocje wzbudzał jednak barak stojący na jednej z pustych działek nieopodal torów kolejki WKD. Mówiło się, że ktokolwiek do niego wejdzie, nie wyjdzie z niego żywy... Baliśmy się nawet przechodzić w pobliżu. Wiele lat później, gdy byłam w klasie maturalnej, działka została kupiona przez rodziców bliskiego przyjaciela. Pewnego wieczoru zrobiliśmy na niej ognisko. Gdy zaczęło padać, włamaliśmy się do baraku i spędziliśmy w nim resztę imprezy. Nie dość, że wszyscy wyszliśmy żywi, to dziś na miejscu krwiożerczego baraku stoi dom, w którym mieszka szczęśliwa rodzina.

Nie twierdzę, że zagrożenia należy bagatelizować i że każda taka historia to miejska legenda – na pewno warto być ich świadomym. Ale zanim pozwolimy, by zawładnął nami strach, którym zaczniemy dzielić się na Fejsie i w salonie fryzjerskim, wzbudzając panikę u innych, zatrzymajmy się na chwilę i powiedzmy „sprawdzam”, czy aby na pewno zagrożenie jest realne.

Katarzyna Wareluk

Zwróciliśmy się z prośbą o komentarz do artykułu do Oficera Prasowego KPP w Grodzisku, pani Katarzyny Zych. Otrzymaliśmy informację, że aktualnie grodziska policja nie prowadzi żadnego postępowania dotyczącego porwania dziecka na naszym terenie. Z uwagi na fakt, że termin tych "opowieści" zbiegł się z działaniami dotyczącymi mężczyzny zaczepiającego dziewczynki na ulicy i obnażającego się przed nimi, powstaje przypuszczenie, że są to zniekształcone informacje o tych zdarzeniach. Z pełną informacją na temat zatrzymania przez grodziskich policjantów ekshibicjonisty, można się zapoznać na stronie internetowej http://kppgrodzisk.policja.waw.pl.

Redakcja

Dodaj komentarz

Tu wpisz imię lub nick (obowiązkowe)

Kod antyspamowy Kod literowo-cyfrowy. Wpisz go do pola poniżej. Jeśli jest nieczytelny, naciśnij przycisk "Odśwież"
Odśwież

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu.
Jeśli zauważyłeś komentarz niezgodny z regulaminem - kliknij przycisk "Zgłoś administratorowi".

Komentarze  

+3 # Autorka 2017-04-08 11:10
Polecam ciekawy artykuł a propos lokalnych legend zamieszczony na FB Obiektywu:
https://www.academia.edu/26013269/Historia_Mazowsza_Zachodniego_w_fantazjach_u%C5%BCytkownik%C3%B3w_medi%C3%B3w_spo%C5%82eczno%C5%9Bciowych
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
+4 # Gaba 2017-03-28 12:51
Wczoraj zasłyszane, też interesujące. "W piątek dzieciaki nie idą do szkoły - słyszała pani? Tak słyszałam - nauczyciele idą na Galę. Jaką galę? Burmistrz organizuje, bo proszę pani on został burmistrzem Europy"
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
+2 # remek 2017-03-28 22:50
To już cyrk i kabaret w jednym. A może i urząd nie powinien pracować tylko na galowo i "na gale". I jeszcze prosze wziąć pod uwagę i w kalendarzu imieniny, urodziny burmistrza i radnych itd bo każda okoliczność zasługuje na gale i wolne od szkoły, pracy a przede wszystkim myślenia.
A i jeszcze niech nam przysyłają więcej ankiet do wypełnienia a ponieważ umiemy sobie radzić z ankietami to sypną się GALE - orły, sokoly przyszlości, przeszlości. Rankingów nie brakuje .
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
+6 # bajka 2017-03-27 23:39
A nasza najbardziej znana grodziska legenda to ta o burmistrzu.
Toż to człowiek - legenda
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
+6 # nana 2017-03-27 13:49
w latach 75-78 chodził po parku Skarbków facet w jasnym prochowcu i obnażał się przed dziećmi. ja to jeszcze pamiętam.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
+6 # Logo 2017-03-27 12:11
Z czasów PRL była plotka o czarnej wołdze i porywaniu dzieci, a dzieciaki bały się wracać ze szkoły do domu
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
+8 # zz 2017-03-27 08:17
Problem jest szerszy, bo dziś przy pomocy fake newsów wygrywa się wybory i doprowadza firmy do bankructwa. Teorie spiskowe, pseudonaukowe fakty, sfabrykowane zdjecia, a jak napisali na fejsie=prawda. Przy tym opowieści o porwaniach że sklepów to sympatyczne i nieszkodliwe historyjki. Ale chyba nie ma już od tego odwrotu i weryfikować wszystko jest niemozliwo
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
+10 # Diego 2017-03-27 09:04
Cytuję zz:
Problem jest szerszy, bo dziś przy pomocy fake newsów wygrywa się wybory i doprowadza firmy do bankructwa. Teorie spiskowe, pseudonaukowe fakty, sfabrykowane zdjecia, a jak napisali na fejsie=prawda.

To się nazywa postprawda i niestety manipuluje masami ludzi.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
Top