Metropolis adieu? - Obiektyw.info

Uwaga! Ciasteczka!

Obiektyw.info stosuje pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce cookies.

Metropolis adieu?

08 czerwiec 2017

Nie tak dawno wielkie poruszenie wywołał projekt ustawy o metropolii warszawskiej, który niby nieznany meteor spadł nagle na kilka milionów mieszkańców Warszawy i jej okolic. Projekt wywołał znaczne zakłócenia atmosferyczne, a mianowicie medialną i samorządową burzę.

W dniu wczorajszym ukazał się nowy numer Bibuły Milanowskiej. Publikujemy poniżej jeden z zamieszczonych tam artykułów za zgodą kolegów z Milanówka.

Redakcja

 

W tej sprawie odezwały się liczne głosy, z których wynikało, że projekt jest niesłuszny, niedobry i nie powinien być wdrożony. Atmosferę podsycała świadomość, że władza centralna, tak jak ma to we zwyczaju, zgromadzi się nocą i uchwali ustawę, korzystając z pory odpoczynku suwerena. Wreszcie projekt upadł. No, może niezupełnie upadł, został tylko zdjęty z porządku obrad, co nie znaczy, że nie kołacze się gdzieś po strapionej głowie naczelnika.

Skoro ustawa poległa, to można zastanowić się już spokojnie, jakie były przyczyny tak bezprecedensowego, zmasowanego i spontanicznego oporu tylu środowisk.

Naukowa definicja metropolii jest dość skomplikowana, z grubsza rzecz ujmując jest to spójny funkcjonalnie wielkomiejski układ wielu miejscowości i terenów o wysokim stopniu zurbanizowania, powiązanych funkcjonalnie i ekonomicznie. Na obszarze metropolitalnym skupiają się funkcje wyższego rzędu: ekonomiczne, naukowe i kulturalne.

Mówiąc prościej, metropolia składa się z dużego miasta i jego okolic, gdzie mieszkają ludzie pracujący, uczący się, korzystający z oferty handlowej i kulturalnej tego miasta. Niektórzy okolice te nazywają „sypialniami miasta”. Bez wątpienia Warszawa jest miastem metropolitalnym, a jej okolice żyją w ogromnej mierze z Warszawy i dla Warszawy.

Zadaniem lokalnych władz, zarówno miasta-centrum i miejscowości w jego orbicie jest zatem współpraca, w wyniku której powstaje np. wspólna sieć transportowa, wspólna polityka przestrzenna, środowiskowa, oświatowa itp. Taka współpraca wymaga oczywiście instrumentów prawnych, ale żadna ustawa nie ma właściwości magicznych, aby z samego faktu jej uchwalenia nastąpił cud współpracy. Doświadczenia wielu większych od Warszawy miast pokazują, że metropolie powstają przez dziesiątki lat i te wzajemną powiązania i zależności tworzą się latami, często metodą prób i błędów, na zasadzie małych kroków.

Nieszczęsny projekt tzw. ustawy Sasina (tak się przyjęło nazywać ten potworek legislacyjny) hurtem i gwałtowanie tworzyła megapowiat warszawski obejmujący i miasto stołeczne i 32 okoliczne gminy (po pewnym wahaniu również Wolne Księstwo Podkowiańskie). Zatem w skład metropolii warszawskiej wchodziłby warszawski Zamek Królewski, Łazienki i milanowska ulica Kadowska, gdzie spokojnie rośnie sobie zboże i rżą konie. Wspólny powiat od Grodziska do Wołomina, od Wieliszewa do Góry Kalwarii, to byłby dość trujący koktajl dla każdego, kto musiałby zarządzać takim mikstem.

            Pierwszym pytaniem, które się nasuwa jest: dlaczego wymyślono megapowiat, a nie, co byłoby nieco logiczniejsze – województwo warszawskie, takie, jakie było od 1976 do 1998 roku. Odpowiedź jest prosta: to znowu przez Unię, która wciąż kole w oko nowej władzy. Po prostu pieniądze z unijnych funduszy, regionalne programy operacyjne są przydzielone województwom w dotychczasowym kształcie i by przepadły, nie ma bowiem możliwości renegocjowania kontraktów regionalnych.

Szczytny cel ustawy Sasina, tak szczytny, ze nie publicznie został ujawniony przez autorów to nie było zbudowanie powiązań metropolitalnych (tego się żadną ustawą nie da zrobić, bo to żywa tkanka rzeczywistości), lecz przejęcie władzy politycznej przez rządzące dziś ugrupowanie, które w Warszawie nie sprawuje władzy, natomiast opozycja cieszy się tu poparciem. W miejscowościach okólnych różnie bywa, głównie rządzą tam tak zwani lokalsi, czyli komitety wyborcze mieszkańców, niekiedy będące zasłoną dla ugrupowań politycznych, niekiedy autentycznie reprezentujące stowarzyszenia mieszkańców. Jednak wymyślono, że tak zorganizowana suma wyborców może dać im władzę w Warszawie.

Na ołtarzu tego krętactwa politycznego została położona suwerenność podwarszawskich gmin. I tego już było za dużo. Powstał autentyczny ruch protestu, objawiający się nie tylko głosami oburzenia, ale też referendami, z których najbardziej spektakularne były referenda w Legionowie i Nieporęcie, kończące się miażdżącym wynikiem dla autorów projektu.

Co wywołało tak stanowczy odruch protestu, przekraczające różnice polityczne i światopoglądowe? Przez ćwierć wieku samorządu terytorialnego w Polsce została zbudowana autentyczna podmiotowość mieszkańców gmin. Hasło „małych ojczyzn” stało się rzeczywistością, a lokalny patriotyzm wspomożony przez unijną kasę pozwolił zmienić nie do poznania zapyziałe przecież nie tak dawno miejscowości stołecznego obwarzanka. I to jest bodaj najważniejsza wartość dodana III Rzeczypospolitej.

Zamach na podmiotowość samorządu (rozumianego jako wspólnota mieszkańców, a nie władze) wywołał tak silną reakcję. Pokazał równocześnie, jaką Polskę projektuje nam Prawo i Sprawiedliwość. Polskę rządzoną centralnie, z fasadowymi instytucjami demokracji. Chciałoby się zacytować, za Prezesem z „Ucha Prezesa” - żeby było, jak było.  

I dlatego ten niespokojny znak zapytania w tytule felietonu.

Dlatego z niepokojem dowiedziałem się, ze 8 maja Rada Miasta odwołała referendum w sprawie obecności Milanówka w Warszawie, ponieważ projekt ustawy zagrażającej naszej samorządności nie jest obecnie przedmiotem prac legislacyjnych”. Źle się stało. Władza centralna nie powiedziała ostatniego słowa, a do wyborów samorządowych wiele sejmowych nocy przed nami. Obyśmy się nie obudzili w rzeczywistości, jakiej nie chcemy. Obyśmy nie musieli cytować „Wesela” – miałeś róg, ale został ci się ino sznur…

Siedzenie okrakiem na barykadzie nie jest wygodne, ani bezpieczne.

Jan Orgelbrand

Dodaj komentarz

Tu wpisz imię lub nick (obowiązkowe)

Kod antyspamowy Kod literowo-cyfrowy. Wpisz go do pola poniżej. Jeśli jest nieczytelny, naciśnij przycisk "Odśwież"
Odśwież

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Maksymalna długość komentarza to 2000 znaków.
Jeśli zauważyłeś komentarz niezgodny z regulaminem - kliknij przycisk "Zgłoś administratorowi".

Komentarze  

0 # Irek 2017-06-11 12:40
Artykuł bardzo trafnie ocenia polityczne tło tej całej mega-durnej pisowskiej idei wielkiej metropolii warszawskiej. Tu nie chodzi o lepsze funkcjonowanie tego regionu, tylko stworzenie bazy do przejęcia Warszawy i okolic przez PIS. Chodzi też o dorwanie się do dużych pieniędzy w tych gminach i powiatach i zagospodarowania ich po pisowsku, czyli bez kontroli społecznej. Krótko mówiąc, chroń nas Panie Boże przed posłem Kaczyńskim i jego nawiedzoną pisowską bandą, która próbuje stworzyć państwo na wzór i podobieństwo swoje i zamknąć wszystkich, którzy mają inne zdanie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
-1 # Zgoda 2017-06-08 20:40
Ustawa metropolitarna w takim wymiarze jak proponował Sasin - NIE, ale powiat / powiaty w takiej postaci jak dla przykładu grodziski absolutnie do likwidacji. Szkoda złotych na utrzymywanie !
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
+4 # Julo 2017-06-09 11:45
Dlaczego likwidować powiaty? Jeśli złe działają to trzeba poprawić ich działanie a nie likwidować. Powiaty zgodnie z reforma samorządowa spełniają wiele funkcji, które musiałyby przejąć gminy np szkoły średnie, szpitale, drogi, policja, Sanepid itp. Przejęcie tych funkcji przez każda z gmin nie zawsze byłoby możliwe a na pewno droższe. Jeśli likwidować to samorządność wojewódzka która jest bardzo upolityczniona i powielane są funkcje wojewody i marszałka województwa.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
0 # meg 2017-06-09 21:15
drogi- patrz powiat grodziski- malo inwestycji drogowych jak na powiat, gminy sobie z tym lepiej radzą, szkoły też- na to jest subwencja czy jak to zwą, policja , sanepid - to też da się rozwiązać bo nie w każdej gminie być musi być następca komendy powiatowej. Policja i sanepid- to spokojnie Warszawa a w miastach komendy miejskie wg ilości mieszkańców, sanepid- też małe biuro i tyle . Bez tych radnych, starostów, v-ce chyba ze dwóch.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
+1 # Witia 2017-06-11 17:03
Rozumując twoim tokiem rozumowania to zlikwidujmy gminy, burmistrzów i wiceburmistrzow. Po co oni są potrzebni. Szkoły maja subwencje, szpital jest państwowy, sanepid tez. Drogi maja zarząd dróg itp...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
Top