50-lecie prawykonania mszy bigbeatowej - Obiektyw.info

Uwaga! Ciasteczka!

Obiektyw.info stosuje pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce cookies.

50-lecie prawykonania mszy bigbeatowej

14 styczeń 2018

W dniu 14 stycznia mija 50 lat od pierwszego wykonania mszy bigbeatowej –rockowej, w podkowiańskim kościele. Msza celebrowana przez ks. Bronisława Piaseckiego była zagrana przez zespół Czerwono-Czarni, będącym wówczas bardzo popularnym zespołem bigbeatowym w Polsce. Mszę skomponowała Katarzyna Gaertner, a słowa napisał Kazimierz Grześkowiak.

Było to wówczas wydarzenie epokowe, bo to była pierwsza msza rockowa zagrana w kościele katolickim na świecie. Na mszę  tego mroźnego dnia 14 stycznia 1968 roku, przyszła taka ilość młodzieży, jakiej kościół w Podkowie Leśnej nigdy nie widział. O tej mszy było bardzo głośno, w całej Polsce, rozpisywały się o tym wydarzeniu gazety, mówiono w radiu i telewizji. Efektem tej popularności było nagranie płyty długogrającej pt. „Pan Przyjacielem Moim”, która ukazała się w końcu 1968 roku. Tu trzeba wspomnieć o tle historycznym, bo lata 60-te, to był okres siermiężnego PRL-u, który walczył z kościołem na wszystkich frontach. Władze jednak sądziły, że takie „rewolucyjne” zmiany w kościele katolickim wywołają negatywne odczucia wśród konserwatywnych wiernych, ale stało się wręcz odwrotnie.

Lucjan Kydryński, wówczas bardzo popularny krytyk muzyczny, wypowiedział się na ten temat, w następujący sposób:

Gdy w roku 1968 powstała msza bitowa Katarzyny Gartner, było to wydarzenie nie tylko w czysto artystycznym znaczeniu. Fakt, że kompozytorka popularnej muzyki młodzieżowej napisała dzieło związane z liturgią katolicką i że przekazała je młodemu zespołowi do wykonania w kościele, niejako zachęcając tym samym młodzież do uczestnictwa w nabożeństwach i wykazując otwartość kościoła na młodzieżową kulturę, zbulwersował ówczesne władze. I myślę, że gdyby nie bardzo mocna pozycja Katarzyny Gartner zajmowana już w oficjalnym, popieranym przez władze nurcie kołobrzesko-zielonogórskiej muzyki popularnej, utwór niewiele miałby szans ukazania się na płytach.”

Pisząc o tym historycznym wydarzeniu, należy wspomnieć o korzeniach mszy bigbeatowej, której efektem było prawykonanie przez zespół „Czerwono-Czarni”. Otóż nie oni byli inicjatorami jej powstania, ani jej autorka. Wszystko zaczęło się już kilka lat wcześniej, kiedy w roku 1965 do księdza Leona Kantorskiego zgłosiło się kilku chłopców z Milanówka, z propozycją zagrania podczas mszy na gitarach elektrycznych. Ksiądz zawsze miał nowoczesne spojrzenie na istniejące wówczas standardy liturgiczne i wyraził na to zgodę. Od tego czasu, zespół korzystając z bardzo ubogiego sprzętu nagłośniającego, dość regularnie grał na mszach w każdą niedzielę, ale nie pod ołtarzem lecz na balkonie. Zespół później przybrał nazwę „Trapiści”. Grane były wówczas wyłącznie utwory instrumentalne, w tym popularne standardy zespołu The Shadows, The Ventures, a także klasyczne np. J.S.Bacha. Dopiero w 1967 roku, wśród „Trapistów” pojawił się pomysł zagrania prawdziwej mszy rockowej i to oni namówili księdza Leona, aby skontaktował się z Katarzyną Gaertner – mieszkanką Podkowy Leśnej, aby skomponowała stronę muzyczną takiej mszy. Katarzyna Gaertner zgodziła się, ale zaproponowała aby prawykonanie nastąpiło przez jakiś znany i popularny polski zespół młodzieżowy. Chodziło o nadanie możliwie  największego rozgłosu temu wydarzeniu. Zespół „Czerwono-Czarni” ze Szczecina wyraził zgodę, warunkując to uzyskaniem zezwolenia z Komitetu Wojewódzkiego PZPR i Wydziału Kultury przy Prezydium Rady Narodowej w Szczecinie i taką zgoda została wydana. Później Msza „Pan Przyjacielem Moim” była grana wyłącznie przez zespół „Trapiści” i to na znacznie wyższym poziomie artystycznym niż „Czerwono-Czarni”. Na Msze św. grane przez „Trapistów” przychodziły tłumy młodzieży  z terenu całej Polski, a także z zagranicy. Szczyt popularności osiągnął zespół, kiedy na Mszy pojawiła się ekipa Polskiej Kroniki Filmowej i jej krótki fragment był pokazywany przed każdym filmem w kinach i telewizji. Popularność zespołu dotarła również do Prymasa Stefana Wyszyńskiego, który zaprosił „Trapistów” do siedziby Arcybiskupów Warszawskich przy ul. Miodowej w Warszawie. Prymas po wysłuchaniu mszy  stwierdził, że:  „jeśli ta muzyka będzie służyła dziełu zbliżania młodzieży do Boga, to jest to sprawa, której lekceważyć i odrzucić nie można” .

„Trapiści” występowali w kościołach na terenie całej Polski, w tym również w Dortmundzie i Berlinie Zachodnim. W Krakowie grali w obecności ks. Kardynała Wojtyły, który był ich fanem do ostatnich swoich dni. Zespół nagrał 2 płyty. Jedną „Pan Przyjacielem Moim” , w 30 rocznicę prawykonania Bożonarodzeniowej Mszy Beatowej   i drugą z okazji 25-lecia NSZZ Solidarność – Region Mazowsze. Bez wątpienia te obie płyty są na nieporównywalnie wyższym poziomie muzycznym niż płyta „Czerwono-Czarnych”.

50-rocznica prawykonania mszy bigbeatowej, zbiega się również ze 100-leciem urodzin legendarnego ks. Leona Kantorskiego. Z tego też powodu, powołano Komitet Obchodów 100-lecia  urodzin ks. Leona Kantorskiego, a w dniu 14 stycznia 2018 r o  godz. 18.00  odbędzie się Msza św. w rocznicę prapremiery Mszy wykonanej przez zespół „Czerwono-Czarni”. Komitet zaprasza na Mszę św. wszystkich Trapistów grających w podkowiańskim kościele, w różnych składach i różnych okresach od 1965 do 2012 roku, oraz wszystkich zainteresowanych historią „Trapistów” i Mszy bigbeatowej. Intencją Mszy św. będzie modlitwa za zmarłych Trapistów i zmarłych członków zespołu Czerwono-Czarni.

Poniżej za zgodą Katarzyny Gaertner zamieszczamy link do klipu na YouTube dotyczący tematu

https://www.youtube.com/watch?v=GJwBZE6i-tI&feature=share

 

 

Mirosław Bohdan  - były członek zespołu „Trapiści”

uczestnik mszy granej przez zespół „Czerwono-Czarni” w  styczniu 1968 roku

 

Dodaj komentarz

Tu wpisz imię lub nick (obowiązkowe)

Kod antyspamowy Kod literowo-cyfrowy. Wpisz go do pola poniżej. Jeśli jest nieczytelny, naciśnij przycisk "Odśwież"
Odśwież

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Maksymalna długość komentarza to 2000 znaków.
Jeśli zauważyłeś komentarz niezgodny z regulaminem - kliknij przycisk "Zgłoś administratorowi".

Komentarze  

0 # Ewa 2018-04-16 08:37
Zabrakło starych nagrań Trapistów i ich udziału we mszy. Choćby minimalistycznego. Proboszcz miał kazanie, które wiele osób rozczarowało. Podziękowania też były nie wiadomo komu i za co.
Może czas na emeryturę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
+2 # Podkowianin 2018-01-16 22:13
W uzupełnieniu komentarza już zamieszczonego, z którego wymową trudno nie zgodzić się, przywołam nieznane fakty z historii Mszy Beatowej napisanej przez Katarzynę Gartner 50 lat temu. Skomponowanie i wydanie na płycie nagranej przez Czerwono-Czarnych wspomnianej Mszy to wydarzenie, którego skutków nie przewidziały ówczesne władze. Zwróćmy uwagę na fakt konieczności zdecydowania przez władze partyjne /laickie/ o wydaniu pieniędzy na to przedsięwzięcie. I nie było to wydarzenie jednorazowe, wszak Msza za sprawa Trapistów żyła blisko 40 lat, w Polsce i za granicami. I ten fakt powinien być podniesiony w czasie Mszy rocznicowej, bo to Trapiści rozsławili i Mszę i Podkowę Leśną, nawet przez Polską Kronikę Filmową /wydanie 1966 - przed napisaniem Mszy Beatowej/. Przyznał to ks. Kantorski i sama Katarzyna Gartner: gdyby nie Trapiści to nagrana płyta byłaby tylko epizodem. W czasie rocznicowej celebry zaproszeni muzycy Trapistów pozostali anonimowi, schowani wstydliwie/?/ w cieniu miejscowych prominentów wysławiających epizod z C-C, nawet list z podziękowaniami skierowany do p. Katarzyny przeczytał skądinąd szacowny prof. Gierżod. Lekkości całej uroczystości zapewniłyby z pewnością wyważone anegdoty obecnych Trapistów z 40 lat pracy i wojaży z nieszablonową muzyką kościelną, a wykonanie choć przy gitarze fragmentów mszy uczłowieczyłoby uroczystość - odtwarzanie z płyty nagrań C-C z 68r. to naprawdę nietrafiony pomysł. C-C to był jednorazowy pokaz tolerancji ze strony władzy a Trapiści przez lata byli utrapieniem dla władz, nawet za granicami kraju w RFN trzeba było ich pilnować. Nie wspomnę o roli ewangelizacyjnej, niezwykle skutecznej wobec młodzieży. Czyżby ktoś tak bardzo przestraszył się w niedzielę wciąż aktywnych Trapistów? Wrażeni pozostało: prowadzący niedzielną uroczystość ogrzali się chwałą Trapistów pozostawionych w cieniu. Nawet nikt publicznie przy tej okazji dobitnie im nie podziękował, a za kolejne 50 lat to....
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
+2 # Uczestnik 2018-01-16 11:18
Byłem na Mszy w ostatnią niedzielę i byłem zdegustowany postawą kościoła w tak doniosłym momencie. Msza w intencji zmarłych członków zespołu "Czerwono-Czarni" i "Trapistów", nie wyróżniała się niczym specjalnym, a gdyby nie panowie z komitetu organizacyjnego, sprawa obydwu zespołów i historii z tym związanej, to księża by tego nie podkreślili. Było sporo członków starych "Trapistów", była również Katarzyna Gertner, ale nikt nie wpadł na pomysł aby ktokolwiek z nich zabrał głos i cokolwiek wspomniał o tym historycznym wydarzeniu. Szkoda też, że nikt nie wpadł na pomysł aby tłem tej mszy były nagrania mszy bigbitowej granej przez "Czerwono-Czarnych" lub "Trapistów". Można też było pomyśleć wcześniej by znaleźć kilku trapistów, aby zagrali podczas mszy. Widać było wyraźnie, że kościołowi w Podkowie Leśnej nie zależy na kontynuacji ani pielęgnacji pięknej tradycji mszy bigbitowej granej mnóstwo razy, nie tylko w tym kościele, ale w całej Polce i poza jej granicami. Mszy, która rozsławiła ten kościół na całym świecie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
Top