Uwaga! Ciasteczka!

Obiektyw.info stosuje pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce cookies.

Wydrukuj tę stronę

Niewygodni radni

22 styczeń 2018
grafika Kultura Liberalna

Do napisania tego tekstu niejako zmusił mnie komentarz Pani Kingi pod  moim artykułem „Samorząd tak, wypaczenia nie”

Kinga oburzona artykułem sugeruje co powinnam zrobić: (patrz komentarz)

Z rad nie skorzystam, Pani może być spokojna, ale o topieniu miejskiej kasy będę pisała, bo tak pojmuję rolę radnego.

Z początkiem stycznia na nielicznych, niezależnych portalach internetowych można było obejrzeć fragment sesji Rady Miejskiej Milanówka. Większość oglądających była zbulwersowana zachowaniem pani Burmistrz w stosunku do radnej.

W Grodzisku też byłoby co oglądać, może nawet dużo ciekawsze scenki niż w Milanówku, z tą różnicą, że tam znaleźli się radni, którzy stanęli w obronie atakowanej.
Jak to wygląda w Grodzisku opisał „Grodzisk bez lukru”.

Autor tekstu dość trafnie zwraca uwagę na zwyczaje panujące
w GRODZISKIEJ RADZIE.


Oczywiście na sesjach bryluje burmistrz Benedykciński, który wytłumaczy radnym wszystko, nawet to, czego wytłumaczyć się nie da. Żeby przekonać do swoich racji zagada każdy temat, roztaczając świetlane wizje.
Radnych "Ziemi Grodziskiej" nie musi się obawiać, głosowanie wydaje się być ustalone wcześniej. Gorzej z radnymi:
Alicją Pytlińską, Ewą Górską i Krzysztofem Kowalczykiem.
Za zadawane pytania albo żądania dodatkowych wyjaśnień najczęściej obrywa radna Pytlińska. Fuka na Nią zarówno Pani przewodnicząca Rady - Joanna Wróblewska jak i sam burmistrz.

Jak to nie skutkuje to dodatkowo poucza się Ją albo po prostu z Niej pokpiwa.
Spytacie Państwo o co głównie pyta kłopotliwa radna?
Zwykle o KOSZTY - czyli wydatkowanie publicznej kasy”

Zarówno w Grodzisku jak i w Milanówku uderzający jest brak reakcji ze strony pań Przewodniczących, które prowadząc obrady mają obowiązek reagować na tego typu zachowania i kulturę prowadzonych obrad.

Niestety jest to zjawisko dość powszechne. Obrona przez atak stosowana jest nagminnie. Zamiast merytorycznej odpowiedzi można usłyszeć od burmistrza, urzędnika czy kolegi radnego teksty typu:

„Gdyby pani przeczytała to by wiedziała” albo ”pani za tym głosowała i powinna doskonale znać regulamin”( taki czy inny) – to są teksty ludzi na poważnych dobrze, aż za dobrze  płatnych stanowiskach.
Oni nie czują się odpowiedzialni, by rzetelnie przedstawiać temat.

Wielokrotnie w swoich publicznych wypowiedziach podkreślałam,
że – to na burmistrzu i jego służbach ciąży obowiązek rzetelnego przygotowania i przedstawienia wszystkich spraw przedkładanych Radzie. Brak merytorycznej odpowiedzi, to zatajanie informacji.

Oczywiście, pełniąc funkcję radnego mamy obowiązek poznać zasady funkcjonowania gminy i jej jednostek ujęte w przeróżnych dokumentach. Wiedzieć jakie są zadania własne i sprawdzać  jak są realizowane.  wiedzieć jak z tych dokumentów korzystać, gdy zajdzie taka potrzeba.

Nie ma jednak obowiązku, ani możliwości znać wszystkie regulaminy, statuty szkół, czy innych jednostek organizacyjnych, być specem od planowania, pamiętać o zapisach miejscowych planów zagospodarowania, decyzjach w sprawie wykupu dróg czy działek,
i  jeszcze to, co publikuje Sąd Najwyższy.
Szczytem wszystkiego był tekst radnego do radnego – gdyby pan przeczytał orzeczenie Sądu Najwyższego, to by pan wiedział.

W ramach odpowiedzi na pytania o konkretne sprawy były i takie teksty grodziskiego Burmistrza.

„Pyta pani - ło co chodzi, ło co chodzi? Ma pani swoje lata i może nie pamiętać, ale pokazywaliśmy to wiele razy. Czy pani wie jaką krzywdę wyrządziła mieszkańcom mówiąc w Firlejach, że o linii 400 kV nic pani nie wiedziała, czy pani ma tego świadomość, co pani narobiła tym biednym, zdesperowanym  ludziom?” ( typowy chamski przykład obrony przez atak)

Te i wiele innych gorzkich słów mogłam usłyszeć w kilkuminutowym wystąpieniu na sesji RM. Powód – stanęłam w obronie radnych na których cwaniacy chcieli przerzucić całą odpowiedzialność.

Dzisiaj wiele osób już wie kto, kiedy i jak sprowadził linię 400 kV
na tereny gmin powiatu grodziskiego. Mieszkańcy znają szczegóły korespondencji prowadzonej od lat przez grodziskiego burmistrza, wiedzą kto jest odpowiedzialny za przygotowanie planów zagospodarowania, do kogo zgłaszać uwagi i kto może je pozytywnie rozpatrywać.

Rada głosując nad projektem kończy tylko procedurę planistyczną, po której dokument staje się aktem prawa miejscowego.
Za jego przygotowanie odpowiada tylko i wyłącznie wójt, burmistrz, czy prezydent i tylko oni znają szczegóły uzgodnień.

Odpowiadając na koniec Pani Kindze:

Jestem na tyle długo radną, że widzę nieprawidłowości, patrzę jak idea samorządu zatraca się i oprócz uwag na komisjach i sesjach Rady Miejskiej uznałam za stosowne głośno i publicznie o nich mówić i pisać.

Jeżeli jest Pani oburzona prawdą o koślawych samorządach, to trudno. Warto jednak wiedzieć, że   prawdziwa cnota krytyki się nie boi”.

Alicja Pytlińska – radna