Uwaga! Ciasteczka!

Obiektyw.info stosuje pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce cookies.

Wydrukuj tę stronę

W Grodzisku publicznego żłobka nie ma, ale… będzie!

20 luty 2017

Na oficjalnej stronie www.grodzisk.pl pojawiła się ostatnio informacja: „Radni Miejscy zdecydują o wybudowaniu żłobka w Grodzisku Mazowieckim.”

Choć wielu tytuł ten by ucieszył, mnie zwaliło z nóg. Autor notatki już wie o czym zdecydują radni! – Jakże jestem nieograniczenie wdzięczna, że pozwala nam się o czymś zdecydować: gwarantowane 100-procentowe poparcie.

Żeby było jeszcze ciekawiej, to wiadomo nawet kiedy i gdzie rozpocznie się sama inwestycja: „Wstępnie planowana lokalizacja to ul. Górna. Rozpoczęcie inwestycji w 2018 roku”. – Krótko i na temat, wszystko już zaklepane. Czy aby na pewno radni są do czegoś potrzebni?

Zaskoczenie tą notatką było tym większe, że ledwie minął tydzień od wspólnego posiedzenia dwóch komisji Rady Miejskiej – Oświaty i Polityki Społecznej, na którym nie padło ani jedno słowo o TEJ propozycji. Nie wyszła ONA od radnych, bo nie mogła: to oczywiście projekt pana Burmistrza.

Co tam Rada, grunt żeby społeczeństwo Grodziska skojarzyło, że „żłobek” to „burmistrz Benedykciński”!

W pracach połączonych komisji uczestniczyli bezpośredni współpracownicy burmistrza: zastępca – Tomasz Krupski, sekretarz Gminy, przewodnicząca Rady i dyrektor Biura Oświaty. Można z tego wywnioskować, że oni biedni też nie wiedzieli co Burmistrz będzie budował i kiedy. Jak widać, słychać i czuć – pierwszy wiedział portal internetowy. Oczywiście, niezależny. A Rada, Komisje, współpracownicy, a co tam! – Od myślenia tylko jeden…

Z dalszej treści notatki wynika czym spowodowana jest ta nagła troska: „Ustawa metropolitarna wywołała wiele dyskusji na temat zakresu oferty świadczonej przez gminę Grodzisk Mazowiecki. Mieszkańcy zwrócili uwagę, że w Grodzisku nie ma gminnego żłobka. Dlatego też burmistrz Grodziska Mazowieckiego przedstawi Radnym Miejskim propozycję wybudowania nowej placówki”.

- Jakie to piękne i jak wzruszająca troska pana Burmistrza.

Burmistrz natychmiast wsłuchał się w głos ludu i proszę – będzie żłobek! –

A poprzednicy i pozostali samorządowcy nie chcieli o tym słyszeć!!!

Brawo poseł Sasin!

Nie mogę wyjść z osłupienia – co za nagła zmiana stanowiska grodziskiego Włodarza? Od 10 lat mieszkańcy wskazywali na potrzebę budowy żłobka, a jak wtedy reagował Burmistrz zapewne wielu zainteresowanych pamięta. Pierwsza oficjalna interpelacja złożona przez radnych klubu PiS w 2011 roku. Notatka z tego faktu pojawiła się w WPR 24 w artykule pt. „Grodzisk Mazowiecki: żłobka nie ma i nie będzie”

 

Interpelacja radnych

„Rodzice od lat bezskutecznie domagają się utworzenia gminnego żłobka w Grodzisku. Sprawę tę, podczas jednej z sesji rady miejskiej, podjęli radni z PiS. Jarosław Redel wystąpił z interpelacją, podpisało się pod nią trzech innych radnych.

„Utworzenie żłobka w Grodzisku jest inwestycją niezbędną, ponieważ wiele rodzin nie może sobie pozwolić na opiekunkę lub placówkę prywatną. Jest to ważna kwestia, gdyż do Grodziska sprowadza się sporo młodych rodzin, które są zainteresowane taką opieką, a której w Grodzisku nie ma. Mimo licznych zgłoszeń w tej sprawie, burmistrz lekceważy problem, nie podejmując działań i chyba czeka aż powstaną żłobki prywatne – mówi Roman Ignasiak, radny PiS”.

W akcję  żłobkową włączyły się także prywatne osoby. Na różnych portalach i stronach społecznościowych można było przeczytać wiele artykułów na ten temat. W jednym z nich „Jak to będzie z grodziskim żłobkiem?” pani Julia Piwowarczyk opisuje swoje wrażenia po spotkaniu z burmistrzem Grzegorzem Benedykcińskim – był to kwiecień 2012 roku.

Po tej akcji wychodząc naprzeciw potrzebom, w  Grodzisku zaczęły powstawać prywatne żłobki, a Rada Miejska musiała przyjąć uchwałę o dopłacie do jednego dziecka w tego typu prywatnych placówkach opiekuńczych.

O tej decyzji napisała także „Bogoria”.

04.01.2012 Gazeta "Bogoria" nr 214, wieści z Ratusza, str. 4

Do tematu wróciliśmy przy okazji skargi na burmistrza i wtedy okazało się, że dobrotliwy Burmistrz nigdy tej uchwały nie wykonał zgodnie z intencją Rady. Wydał kuriozalne zarządzenie zmniejszające dopłatę za każdy dzień nieobecności dziecka w żłobku i tak to trwa do dnia dzisiejszego.

Dla prowadzących żłobki nie ma różnicy kto płaci, nie chcą się narażać, a rodzice nie mają świadomości, że przy stałej dopłacie mogliby płacić mniej.

Rozsądek podpowiada, że prywatne przedszkola, czy żłobki dla finansów Gminy to dobrodziejstwo, a nie problem. Dla rodziców jest dokładnie odwrotnie.

Jeśli chodzi o publiczne żłobki, to sytuacja się odwraca.

Koszt pobytu dziecka w publicznym żłobku, to obciążenie dla Gminy zdecydowanie większe – trzeba przecież dodatkowo zainwestować w budowę, wyposażenie, utrzymanie obiektu i zatrudnienie odpowiedniej kadry.

Jedna i druga (publiczna i prywatna) forma opieki jest potrzebna. W Gminie, której propaganda przypisała miano NAJLEPSZEJ W POLSCE, publiczny żłobek powinien funkcjonować już od dawna.

Nie funkcjonuje – a wzmianka o rozpoczęciu budowy w 2018 roku nie wspomina, kiedy inwestycja się zakończy.

Decyzja na dziś to zwiększenie stałych dopłat z 400 zł do 600 zł na jedno dziecko, a muszą to być dopłaty niezależne od obecności dziecka w żłobku.

Tak to działa w prywatnych przedszkolach i nie jest to żadna łaska, a obowiązek samorządu wobec obywateli. Podobnie winno być z opieką w żłobku. Czy pomoc młodym rodzicom w godzeniu pracy zawodowej z obowiązkami rodzinnymi nie jest sprawą nadrzędną?

Czy WYDATKI poniesione na wsparcie rodziców w opiece i wychowaniu dzieci, gdy nie mogą jej sprawować osobiście, a gmina nie ma żadnej alternatywy – są mniej ważne niż kasa wydawana na całe mnóstwo niepotrzebnych „gadżetów”?

Ot, choćby promocja Burmistrza przy wprowadzaniu Karty Dużych Rodzin. 

Od 2010 roku ogromnego znaczenia nabrała Karta Dużych Rodzin 3+ i 4+.

Grzegorz Benedykciński, kreujący się na jej „pierwszego w Polsce” pomysłodawcę, brylował na salonach, udzielał wywiadów, organizował konferencje, zapraszał do Grodziska prezydentów i zagranicznych prelegentów, znane i liczne rodziny wielodzietne, żeby inni zobaczyli w Telewizji, jaki to Włodarz i jego miasto jest przyjazne rodzinie. Nieważne, że propozycja samorządowego becikowego przepadła wyśmiana przez dobrotliwego Rządcę, (choć dzisiejsze 500+ budzi raczej respekt), ale osobiste zaangażowanie w propagowanie idei Dużych Rodzin i jazdy po Polsce z udzielaniem dobrych rad kolegom samorządowcom – przyniosło najwięcej dobrego samemu propagatorowi.

Na tę całą medialną otoczkę grodziski podatnik wyłożył DUŻO WIĘCEJ kasy, niż na ulgi związane z wprowadzeniem Karty Dużych Rodzin.

W tym samym czasie grodziskie młode mamy bezskutecznie walczyły o żłobek, a propozycje części samorządowców kwitowano populizmem. Ale na głos jednej TRĄBY, wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Czyż świat nie jest piękny?

 

Alicja Pytlińska – radna

Roman Ignasiak – radny minionej kadencji