Uwaga! Ciasteczka!

Obiektyw.info stosuje pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce cookies.

Wydrukuj tę stronę

Totalna porażka

07 wrzesień 2017

Na nowy rok szkolny na grodziskim basenie przyszykowano dla klientów niemiłą niespodziankę. Ich dzieci nie mogą kontynuować nauki pływania u swoich instruktorów. Dlaczego?

 Redakcja otrzymała list napisany w imieniu grupy rodziców dzieci trenujących na grodziskim basenie

 

Zmiany motywowane były w krótkich komunikatach dyrektora Mariusza Smysło względami bezpieczeństwa. Czyżby dotychczasowi trenerzy zagrażali bezpieczeństwu?  Postanowiliśmy się sprawie przyjrzeć z bliska, bo rzecz dotyczy także wielu mieszkańców Milanówka i terenów naszej gminy.

Na stronach jednego z grodziskich portali czytamy, „podstawowym obowiązkiem i odpowiedzialnością dyrektora OSiR jest zapewnienie bezpieczeństwa użytkownikom zarządzanych przez Ośrodek obiektów. W przypadku pływalni czy miejsca przeznaczonego do kąpieli jest to odpowiednia obsada ratowników. Utrzymujący się w ostatnich latach wyraźny trend rezygnacji z pracy przez ratowników i prowadzenie działalności gospodarczej obejmującej naukę czy doskonalenie pływania na pływalni miejskiej groziło niemożnością prawidłowej działalności całego obiektu”. Co ma piernik do wiatraka – chciałoby się zapytać. Jak ma się poprawić bezpieczeństwo na basenie, w związku z tym, że zamiast firm (profesjonalnych, sprawdzonych) szkółki będą prowadzić ratownicy?! Po 8-godzinnym dyżurze ratownicy będą się zabierać za naukę naszych dzieci? A może po skończonych późno zajęciach (ostatnie zaplanowane grupy pływackie kończą lekcje o godz. 21) od 6 rano będą pełnić dyżur?

Czy dzieci klientów których się przydziela losowo wybranym z listy zakontraktowanych instruktorów, to dobra karta przetargowa, żeby ratownicy nie odchodzili z pracy? A może dla względów bezpieczeństwa rozsądniej byłoby zainwestować trochę energii w zbudowanie WOPRu w Godzisku Mazowieckim (w Żyrardowie działa prężnie i ratowników tam nie brakuje).

Sprawdziliśmy listę zaproponowanych instruktorów. Znajdziemy tam sporo zupełnie nieznanych nazwisk. W porównaniu z ubiegłoroczną ofertą zabrakło za to kilku osób, które od lat prowadziły zajęcia grupowe. Czemu OSiR nie podpisał z nimi kontraktów? Sprawę naświetla ich gorzki list zamieszczony na profilu fb Grodziskbezlukru (https://www.facebook.com/search/str/grodzisk%2Bbez%2Blukru/keywords_blended_featured_posts).

Wynika z niego, że „niespodzianka” została przyszykowana także dla nich. O planowanym kierunku zmian organizacyjnych nic nie wiedzieli do końca sierpnia! Dostali 4 dni na złożenie swojej oferty, a następnie bez podania przyczyny odrzuceni. Dyrektor wyjaśniał później, że „Wybór konkretnych instruktorów podyktowany był oceną ich kwalifikacji, profesjonalizmu, doświadczenia, oceny wcześniejszej współpracy z OSiR i woli pracy zespołowej”. Pytamy, czego zabrakło tym, którzy od lat pracowali z naszymi dziećmi? Czy nie udokumentowali swoich kwalifikacji? 10 lat pracy z dziećmi to za małe doświadczenie? czy dobra marka wśród klientów oznacza brak profesjonalizmu? A nie płacili faktur za wynajem torów? Czy deklaracją woli pracy zespołowej nie była właśnie złożona przez nich oferta?

Mętnie brzmią te tłumaczenia dyrektora Smysło, szczególnie w kontekście ostatniego wątku poruszonego we wspomnianym liście, czyli podtrzymania współpracy z jednym zewnętrznym podmiotem - klubem należącym do radnych grodziskich.

Na samowoli urzędniczej po raz kolejny traci zwykły człowiek. Mimo zapewnień dyrektora Smysło, że obecna oferta basenu jest tańsza i „tak szeroka, że każdy zainteresowany znajdzie dla siebie dogodne godziny”, po przeczytaniu komentarzy internautów nabraliśmy do tego podejrzeń. W „Regulaminie zajęć grupowych” czytamy, że klienci płacą 550 zł za semestr zajęć „niezwłocznie po zapisaniu dziecka do konkretnej grupy. Brak opłaty po upływie 24 godzin od zapisu powoduje usunięcie dziecka z listy” (!). Do tej pory klienci płacili za semestr 450 zł, często w ratach,  w dogodnym terminie, zawsze po sprawdzeniu, czy dziecku odpowiada sposób prowadzenia zajęć przez konkretnego trenera. Klienci tak m.in. komentowali sprawę na fb:

„Po "dobrej zmianie" na basenie, nie widzę możliwości, aby np. moja córka uczęszczała na zajęcia pływackie w formie narzuconej przez OSiR. Pływanie 2 razy w tygodniu po pół godziny, w przypadku dziecka dowożonego na zajęcia, mija się z celem. Dojazd, logistyka przed pływaniem, logistyka po pływaniu, suszenie i powrót, zajmie 4 razy więcej czasu niż same zajęcia. No cóż, szkoda, bo dziecko fajnie się przez rok rozwijało pod okiem doświadczonego trenera, za co, warto było nawet zapłacić.

(Grodzisk Sport News, 2 września o 23:22)

 „Też uważam że to jest nie fair. Powinien się ktoś tym zająć i traktować wszystkie grodziskie firmy na takich samych zasadach”.

Anna Rydzikowska, 3 września o 08:56

 „po 3 latach regularnych treningów mój syn przestaje uczestniczyć w zajęciach, ponieważ jego grupa wiekowa i ,,poziom" są zaproponowane w niedostępnych dla nas godzinach. Poza tym nie mam możliwości zapisania do syna do trenera z którym pracował ostatnie 3 lata ponieważ dowiedziałam się na basenie, że trenerzy zostaną losowo dobrani do grupy. Dla mnie to totalna porażka”.

Monika Olejniczak, 3 września o 11:40.

 Nic dodać nic ująć!

 J.G.