Oswajamy mentoring - Obiektyw.info

Uwaga! Ciasteczka!

Obiektyw.info stosuje pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce cookies.

Oswajamy mentoring

08 luty 2015
(0 głosów)
K2_ITEM_AUTHOR  Katarzyna Wareluk

Chyba każdy z nas na swojej zawodowej ścieżce choć raz przeżył moment zawahania i zadał sobie pytanie: co dalej?

Może to było na samym początku, gdy wszystko było nowe, gdy czuliśmy się niepewni swoich kompetencji i obcy w całkiem nowym środowisku? Może to było po kilku latach pracy, kiedy to uświadomiliśmy sobie, że stoimy w miejscu, nie mamy żadnych ciekawych perspektyw na horyzoncie i tak naprawdę to niedobrze nam się robi na myśl o kolejnych ośmiu godzinach codziennej rutyny? A może to było wtedy, gdy z mozołem rozkręciliśmy własną firmę do takiego etapu, że nieźle już funkcjonowała, ale dotarło do nas, że doszliśmy do ściany i nie mamy koncepcji, jaki mógłby być następny krok, aby rozwijać ją dalej. A może dopiero chodzi nam po głowie jakiś pomysł na swoją działalność, ale nie mamy pojęcia, jak się zabrać za jego realizację? Albo też czujemy, że w swojej dziedzinie osiągnęliśmy wszystko i czas na nowe, tylko jakie niby ma być to nowe? I gdy czujemy, że odpowiedź nie przychodzi, to właśnie jest ten moment, kiedy warto rozejrzeć się za mentorem.

 

Czym jest mentoring?

Zgodnie z wszelkimi definicjami mentoring można sprowadzić do relacji, w której osoba bardziej doświadczona i kompetentna pomaga się rozwijać osobie mniej doświadczonej i mniej kompetentnej. Ważne jest to, aby taka relacja opierała się na otwartości, zaufaniu i partnerstwie. Rolą mentora jest inspirować, dzielić się wiedzą, słuchać i doradzać, a rolą „mentee”, czyli ucznia - mieć motywację oraz otwartość na zmiany i – co pewnie w tym najtrudniejsze – gotowość do przyjrzenia się samemu sobie.

Mentoring nie jest, rzecz jasna, wynalazkiem naszych czasów, bo jak z pewnością wszyscy doskonale pamiętamy ze szkoły, relacja uczeń-mistrz znana jest już od czasów starożytnych. Gdzieś jednak chyba po drodze musieliśmy zagubić tę ideę, skoro tak rzadko dziś z niej korzystamy. A często naprawdę mamy ją na wyciągniecie ręki. O użyteczności mentoringu na szczęście przypomniał sobie świat biznesu – wyjął go z muzealnej szafy, odkurzył, wprowadził do szklanych wieżowców i od jakiegoś czasu nadaje mu nowy wymiar. Programy mentoringowe mają pomagać w rozwoju pracowników, przemyślanym tworzeniu ścieżki kariery, przekazywaniu wiedzy, budowaniu samoświadomości, zwiększaniu zaangażowania w pracę i poprawie relacji w firmie. Nie znaczy to jednak, że mentoring to proces elitarny, zarezerwowany dla wielkich korporacji. Kulturę mentoringową można budować wszędzie – w szpitalu, szkole, urzędzie, na uczelni, we własnym otoczeniu. Zyskają na tym wszyscy.

 

Na czym polega proces mentoringowy?

Fundamentem mentoringu są, oczywiście, ludzie, dlatego niesłychanie istotne jest odpowiednie dopasowanie mentora i ucznia. W formalnych procesach zwykle łączy się w pary osoby po dość dokładnej analizie ich doświadczenia, zainteresowań, temperamentów i potrzeb rozwojowych. I unika się łączenia osób pozostających ze sobą w jakiekolwiek służbowej zależności. W sytuacjach mniej formalnych, zwykle to uczeń wie, czego szuka i jakie kryteria powinna spełnić osoba, która będzie dla niego najlepszym przewodnikiem na ścieżce rozwoju. Kluczem do sukcesu procesu mentoringowego jest właściwe określenie celu oraz horyzontu czasowego, w jakim ten cel ma zostać zrealizowany. Przy definiowaniu celu ważne jest z kolei nadanie mu mierników, czyli doprecyzowanie, po czym poznamy, że cel faktycznie został już osiągnięty. Formalny proces mentoringowy trwa zwykle do sześciu miesięcy, a spotkania odbywają się mniej więcej raz na miesiąc i trwają do dwóch godzin. Po co te ramy? A po to, żeby relacja uczeń-mistrz nie przerodziła się w nieuporządkowaną i niekończącą się dyskusję przy kawie, kiedy to „mentee” opowiada o sobie, a mentor o sobie.

Co może być przedmiotem mentoringu? W zasadzie wszystko, co służy rozwojowi. Może to być: „chciałabym mieć większy autorytet wśród moich uczniów”, „do końca roku chcę zmienić pracę”, „chcę więcej zarabiać”, „chciałabym zacząć pisać bloga, ale jakoś nie mam energii, by się za to zabrać”, „chcę sobie lepiej radzić ze stresem w pracy”, „chciałabym mieć więcej cierpliwości do moich pacjentów”, „w ciągu pół roku chciałbym dokończyć doktorat, ale wciąż rozpraszają mnie inne obowiązki”, „od sześciu lat pracuję na tym samym stanowisku i robię wciąż to samo, czas to zmienić”, „chcę się lepiej czuć w relacji z moim despotycznym szefem, nauczyć się mu odmawiać i stawiać granice”, „chcę, by moja firma miała więcej klientów i większe zyski”, „w ciągu pięciu lat zostanę prezesem”, „petenci piszą na mnie skargi do naczelnika, chcę utrzymać posadę”...

 

Czy mentoring faktycznie przynosi efekty?

Znam osoby, które w wyniku procesu mentoringowego awansowały, zmieniły pracę, a także takie, które rzuciły korporację i realizują się w inny sposób. Znam też przypadek, kiedy to ktoś swoją małą firmę doprowadził do wielkiego rozkwitu, bo przez kilka miesięcy pracował nad tym wraz ze swoją mentorką-doświadczonym przedsiębiorcą. Znam także szefa, który zaczął zwracać większą uwagę na to, jak traktuje swoich podwładnych, bo mentor mu uświadomił, że czasem kluczem do sukcesu nie jest dokręcanie śruby, ale okazywanie ludziom szacunku. Oczywiście, znam również takie przypadki, gdy mentoring nie przyniósł żadnej widocznej rewolucji, ale ich jest zdecydowanie mniej. Jednak nawet jeśli mentoring nie zakończy się spektakularnym sukcesem, to na pewno fakt, że „mentee” poszerzy wiedzę i zyska większą samoświadomość, to już dużo. A to może zaprocentować w nieoczekiwanym momencie w przyszłości.

 

Skąd wziąć mentora?

Jeśli nie pracuje się w instytucji, która takie narzędzie rozwojowe dorzuca w pakiecie do wynagrodzenia, to warto sobie samemu stworzyć warunki do pracy z mentorem. Pierwsza możliwość, to zgłosić się do jednej z kilku funkcjonujących w Polsce organizacji non-profit, które łączą mentee i mentorów w pary (w tym wypadku większe możliwości mają kobiety, bo są to głównie organizacje wspierające ich rozwój zawodowy). Druga opcja, to poszukać mentora w swoim otoczeniu. Zastanowić się, czy znamy kogoś, kto jest bardziej od nas zaawansowany na zawodowej ścieżce, kto ma na swoim koncie sukcesy w dziedzinie, w której chcemy się rozwijać i kto budzi nasze zaufanie. I zapytać go, czy chciałby zostać naszym mentorem, wyjaśniając mu pokrótce, na czym by to miało polegać. Tylko tyle i aż tyle. Może, oczywiście, się zdarzyć, że zaskoczony odmówi. Zwykle jednak nie odmawiają. Bo relacja uczeń-mistrz nie tylko uczniowi przynosi korzyści. Dla potencjalnego mentora – o ile jest człowiekiem mądrym i dojrzałym, a tylko tacy powinni być mentorami – możliwość podzielenia się swoimi doświadczeniami, receptami na sukces i dobre relacje oraz sposobami radzenia sobie z porażkami jest bardzo satysfakcjonującą przygodą.

 

Katarzyna Wareluk

 

 

 

Dodaj komentarz

Tu wpisz imię lub nick (obowiązkowe)

Kod antyspamowy Kod literowo-cyfrowy. Wpisz go do pola poniżej. Jeśli jest nieczytelny, naciśnij przycisk "Odśwież"
Odśwież

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Maksymalna długość komentarza to 2000 znaków.
Jeśli zauważyłeś komentarz niezgodny z regulaminem - kliknij przycisk "Zgłoś administratorowi".
Top