Wyświetlenie artykułów z etykietą: Felieton - Obiektyw.info

Uwaga! Ciasteczka!

Obiektyw.info stosuje pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce cookies.

Rozmowa zasłyszana podczas wizyty u fryzjera w Grodzisku.

Wzorem innych podwarszawskich gmin najprawdopodobniej mieszkańcy Grodziska Mazowieckiego pójdą do urn, by wyrazić swoją opinię na temat projektu nowelizacji ustawy o ustroju miasta stołecznego Warszawy przygotowany przez posłów Prawa i Sprawiedliwości.

Reforma edukacji  w miejsce obecnie istniejących typów szkół wprowadza: 8-letnią szkołę podstawową, 4-letnie liceum i 5-letnie technikum oraz dwustopniowe szkoły branżowe; gimnazja zostaną zlikwidowane. Zmiany rozpoczną się od roku szkolnego 2017/2018.

W pierwszej części podsumowałam wydarzenia pierwszego półrocza 2015 roku. W tej zaś ciekawostki z drugiego.

Zamieszczamy kolejny list radnej, Alicji Pytlińskiej, dotyczący wydarzeń zeszłorocznych w Grodzisku Mazowieckim, które do dziś nie znalazły swojego rozwiązania.

W sobotę 23 stycznia odbyła się w Podkowie Leśnej manifestacja pruszkowskiego oddziału ONR-u i grodziskiej Młodzieży Wszechpolskiej, pod zaskakującym hasłem: "Podkowa przeciw imigrantom".

Demonstranci byli doskonale zorganizowani – poruszali się karnym, gęstym czworobokiem
o rozmiarach lekko przekraczających solidnie nabitego przegubowego Ikarusa.

Tworzyli formację zwaną w legionach starożytnego Rzymu "żółwiem" – przy czym w roli tarcz występowały transparenty "Nie dla islamizacji Polski" i temu podobne.

Okrzyki były czysto ideologiczne, wznoszone na wezwanie prowadzącego wyćwiczonym na Parteitagach chórem i do złudzenia przypominały wojskowe "- łem-telu-rale!" po ojcowskim "czołem żołnierze!"

Mieszkańcy nie mogli lepiej wyrazić swojego désintéressement dla całej imprezy.

Po pierwsze, co było ustalone i rozpowszechnione pocztą pantoflową - gremialnie nie przyszli - dzięki czemu narodowcy maszerowali przez zupełnie puste miasto, mijając między innymi podkowiański kebab "zamknięty z powodu przyczyn technicznych".

Nieliczna grupka kilkunastu podkowian szła za nimi w pewnym oddaleniu nagrywając na telefony komórkowe i komentując całe wydarzenie.

Następnie demonstranci ustawili się pod Urzędem Miasta, gdzie nastąpiła druga seria przemówień, podczas których dowiedzieliśmy się kilku ważnych rzeczy.

Po pierwsze, że wzorce postępowania z imigrantami powinniśmy czerpać z Rosji, a właściwie od Rosjan - czy „Rusaków” - jak sami siebie nazywają, którzy w niemieckim Bruchsal zorganizowali kilkusetosobowy najazd na ośrodek dla uchodźców i spuścili im należny łomot za gwałt na nastoletniej Rosjance.

Na tym tak wymownie zarysowanym tle dowiedzieliśmy się, że to Rosjanie i być może my jeszcze – jako jedni z ostatnich w Europie Wschodniej, nie ulegliśmy owej osłabiającej siły ducha ideologii multi-kulti i że powinniśmy się przed tym bronić wszelkimi środkami.

Z późniejszej korespondencji z jednym z organizatorów marszu dowiedziałem się, że to właśnie przy rosyjskim wsparciu Polska ma wyrosnąć na hegemona Międzymorza i gospodarczego tygrysa Europy Wschodniej.

Słyszałem to i owo, że w Rosji następują pewne zmiany polityczne – ale jakoś umknęło mojej uwadze, jakoby na Kremlu postanowiono tak dalece zmienić zwyczaje polityczne, by zamiast wróżyć Polsce rolę wasala spekulowano na temat oddania Warszawie „rządu dusz” w przestrzeni od Łotwy po Słowenię – ale może słuchałem nieuważnie?

Jeżeli chodzi o politykę historyczną, to jeden z mówców dowodził, że jak Jan III Sobieski pod Wiedniem turczyna pognębił, to pohaniec natychmiast w Polaku prawdziwego pana poznał
i takiego szacunku był nabrał, że przez cały XIX wiek kiedy Polski nie było na mapie – dworzanie sułtana wciąż jeszcze upominali się o polskiego posła w Stambule.

Przypomniało mi się od razu, że podobno sołtys Wąchocka miał tak groźnego psa, że jak ten pies zdechł, to jeszcze trzy dni łańcuch sam szczekał.

O tym jaką rolę w tym upominaniu się odegrała polityka imperialnej Rosji, mówca nawet się nie zająknął – trudno oprzeć się wrażeniu, że celowo.

Poza tym dowiedzieliśmy się, że Podkowianie tak naprawdę są przeciwko uchodźcom i nie wychodzą w tej sprawie na ulice tylko dlatego, że są tu stygmatyzowani i szykanowani – między innymi przez burmistrza – który gwałcąc swobody demokratyczne nie pozwala na demonstracje patriotyczne.

Ale Pruszkowski ONR będzie chronił mieszkańców przed samowolą burmistrza i zamierzają częściej organizować różne wydarzenia w Podkowie Leśnej, żeby ośmielić tych spośród jej mieszkańców, którzy do tej pory obawiali się demonstrować swoje jakże patriotyczne poglądy.

Od razu poczuliśmy się pewniej i jakoś tak bardziej demokratycznie – w końcu ktoś się o nas zatroszczył.

Później nastąpiło rozwiązanie zgromadzenia i demonstranci karnie – czwórkami – oddalili się w kierunku stacji WKD, oraz pobliskich źródełek najbardziej polskiego z rosyjskich napojów na świecie.

W gruncie rzeczy jedynym poważnym nadużyciem było demonstrowanie przez mieszkańców innych miast w imieniu Podkowy, która od zawsze gremialnie prezentowała w tej mierze zupełnie odmienny pogląd i prowadziła wręcz wzorcową współpracę z ośrodkiem w Dębaku i wiele owocnych programów integracyjnych, dzięki którym zawsze mieliśmy tutaj całkowity spokój i dobrosąsiedzkie stosunki z uchodźcami.

Tym czasem doszło do niezręcznej sytuacji w której burmistrz odmówił pozwolenia zarówno ONR jak i szykującej się podkowiańskiej kontrmanifestacji.

Narodowcy się odwołali i otrzymali zgodę od wyższej instancji, a Podkowianie juz się nie odwoływali.

Wskutek nietrafnej decyzji Artura pozostaliśmy więc bez prawa do sprzeciwienia się manifestacji robionej z zewnątrz w naszym - rzekomo - imieniu.

I tak zostałem z tym pytaniem – czy gdybym znalazł się na miejscu burmistrza Artura Tusińskiego, to pozwoliłbym ONR-owi z Pruszkowa na manifestację w Podkowie, narażając się tym samym na wspomniane przez narodowców szykany ze strony owych „nietolerancyjnych” mieszkańców naszego miasta, czy też jak Rejtan rzuciłbym się w poprzek torów WKD, żeby ją uniemożliwić?

Doszedłem do wniosku, że gdyby Artur Tusiński był prawdziwym przywódcą,
to wykorzystałby tę okazję chociażby dla zbicia własnego kapitału politycznego w Podkowie Leśnej i zrobiłby zebranie mieszkańców.

Tam oświadczyłby, że demokracja zobowiązuje go do udzielenia zgody ONR-owi
i Młodzieży Wszechpolskiej, choć nie zgadza się z ideą przez nich przedstawianą i proponuje kontrmanifestację, na której będziemy mogli wykazać powszechny i wieloletni stosunek Podkowian do tej kwestii.

Artura Tusińskiego oczywiście stać na taki gest – ma dość ikry i wystarczające zdolności organizacyjne. Jednak kompromituje go bezczynność w tak odległym od wyborów samorządowych terminie.

Jestem absolutnie przekonany, że gdyby wybory miały odbywać się za pół roku – zachowanie burmistrza byłoby znacznie bardziej zdecydowane – tym bardziej, że to wręcz doskonała okazja do zbudowania własnej popularności.

Ponadto pozwoliłoby to mieszkańcom Podkowy Leśnej dać głos we własnej sprawie, gdy inspirowani z Rosji radykałowie domagają się anihilacji owoców naszej wieloletniej pracy na niwie integracji setek uchodźców z Dębaka, którzy współorganizowali w naszym mieście imprezy kulturalne, poczęstunki, pokazy tańców, spektakle teatralne, a także warsztaty dla dzieci i młodzieży.

Niestety Artur Tusiński dał dowód, że przywódcą chciałby bywać podczas kampanii wyborczych i przy okazji imprez sportowych, bo na więcej go zwyczajnie nie stać.

Być może to szkoda.

Jędrek Walc – Podkowa Leśna.

Statystyki podają, że jakość obsługi klienta w Polsce poprawia się systematycznie z roku na rok.  Ale mówią też, że wciąż mamy w tym obszarze sporo do zrobienia. Według badań, najsłabiej wypadają takie aspekty jak czas oczekiwania na obsługę czy pomoc sprzedawców przy podejmowaniu decyzji zakupowych, ale nie jest też dobrze w kwestiach tak oczywistych, jak powitanie klienta po wejściu do sklepu. Równocześnie świadomość i wymagania konsumentów rosną – klienci oczekują tego, że będą rozpoznawani i traktowani indywidualnie, że ich sprawy będą załatwiane szybko i sprawnie.   

Egzamin szóstoklasisty zostanie zlikwidowany w 2017 roku – zapowiedziała w piątek, 8 stycznia, Anna Zalewska – minister edukacji narodowej.

 

O tym co zdominowało przestrzeń miejską Grodziska Mazowieckiego, ale i innych wielu polskich miast.

Top