Przemoc zamiast kwiatów - Obiektyw.info

Uwaga! Ciasteczka!

Obiektyw.info stosuje pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce cookies.

Przemoc zamiast kwiatów

08 marzec 2016

Dzień Kobiet to czas kolorowych tulipanów, czekoladek, okolicznościowych koncertów i romantycznych kolacji. Ale to też dobry moment, aby przyjrzeć się sprawom trudnym. Mnie w tym roku ten dzień zainspirował do tego, by zgłębić kwestię przemocy wobec kobiet na naszym lokalnym gruncie. Nie w kraju, nie na świecie, ale w sąsiedztwie, w najbliższej okolicy.

Moimi przewodnikami po tych mrocznych rejonach były trzy kobiety – Iwona Chorek, przewodnicząca Zespołu Interdyscyplinarnego ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie z grodziskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, Ola, która po kilkunastu latach wyszła z pełnego przemocy związku oraz Anna, psycholog szkolna. Każda z nich pokazała mi temat z innego punktu widzenia i to im dziś oddaję głos.

 

Ola. Początki

Sygnały dawał od początku, ale nie byłam w stanie ich właściwie odczytać. Jego zachowania  traktowałam jako coś normalnego, nie zdawałam sobie sprawy z tego, że to przemoc. Byłam bardzo młoda, gdy weszłam w ten związek.

To był człowiek bardzo inteligentny, świetnie wykształcony, znający języki. Nie nadużywał alkoholu. A przemoc stosował w białych rękawiczkach – obrażał mnie, kontrolował, stosował wobec mnie kary, wydzielał pieniądze, zamykał na balkonie. Rzadko krzyczał, za to stawał blisko mnie, przysuwał twarz i syczał. Parę razy dostałam od niego, ale powtarzał, że mnie nie będzie bił, bo jak zrobię obdukcję, czy będą ślady, to wtedy się wyda i to będzie dla niego obciach. Wiedział, na ile może sobie pozwolić, żeby się nie wydało.

 

Otoczenie – przyjaciele, rodzina – niczego nie widziało, bo i nie miało szans sobaczyć. Bo będąc w przemocy, robi się pokazówkę. Zamykałam się na przyjaciół, a jak już zdarzały się spotkania rodzinne, czy towarzyskie, to udawałam, że jest super. Płacze się do środka. A złe rzeczy wymazuje się z pamięci, wypiera się je.

 

Z danych grodziskiego Ośrodka Pomocy Społecznej wynika, że w 2015 roku na terenie gminy zostało założonych 77 nowych Niebieskich Kart, w 2014 – 51, a jeszcze rok wcześniej – 35. Niebieska Karta to procedura rozpoczynana w związku z uzasadnionym podejrzeniem istnienia przemocy w rodzinie, nakierowana na przeciwdziałanie przemocy i pomoc rodzinie.

W naszej ocenie wzrost liczby Kart z roku na rok jest raczej efektem rosnącej świadomości społecznej i większej odwagi kobiet, niż samej eskalacji zjawiska – mówi  Iwona Chorek, przewodnicząca zespołu interdyscyplinarnego ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie z Ośrodka Pomocy Społecznej w Grodzisku.

Zgłoszenia w Grodzisku najczęściej dotyczą przemocy psychicznej – głównie chodzi o groźby, wyzwiska, czy nękanie. Ale zgłaszana jest także przemoc fizyczna. Jej najpowszechniejsze formy to popychanie, szarpanie, uderzenia. Zdarzył się też przypadek, gdy kobieta była owijana kołdrą przez swojego partnera, żeby bicie nie pozostawiało śladów.

Nie pojawiają się w ogóle zgłoszenia dotyczące przemocy seksualnej, co może wynikać z braku świadomości, że nadużycia seksualne w związku są także formą przemocy.  

Niebieskie Karty dotyczą jednak tylko ujawnionych aktów przemocy. Możemy szacować, że aktów przemocy, które nie są zgłaszane, jest przynajmniej dwa razy tyle – dodaje Iwona Chorek. Podkreśla przy tym, że przemoc nie dotyczy jedynie osób ze środowisk patologicznych. Dotyka również ludzi z dobrze sytuowanych rodzin.

 

Ola. Dno

Co było bodźcem do zmiany? Osiągnięcie dna. Samobójcze myśli, rozpacz najczarniejsza ze wszystkich, brak łez, myśl, że nie ma już dla mnie życia. I poczucie, że albo ze sobą skończę, albo zacznę walczyć. Trzeba naprawdę nisko upaść, żeby się podnieść. To był ten jeden moment, kiedy wiedziałam, że dłużej nie wytrzymam. Pomyślałam o dzieciach.

Zgłosiłam się do Centrum Praw Kobiet w Warszawie, które znalazłam w internecie – tam się dowiedziałam, co to jest przemoc i że to nie jest moja wina. Potem trafiłam do grupy wsparcia w Grodzisku. Ta grupa pomogła mi najbardziej. Inne kobiety, które były w podobnej sytuacji, które w pełni mnie rozumiały i dały mi poczucie, że nie jestem sama. Nawiązałam przyjaźnie. Cały czas pomagamy sobie nawzajem.

Najgorsze jest myślenie, że to minie. Samo nie minie.

 

 

Osoby doświadczające przemocy mogą skorzystać z pomocy psychologicznej w punkcie informacyjno-konsultacyjnym przy Składowej 5 w Grodzisku, w którym pracuje trzech psychologów. Mogą także trafić do grupy wsparcia dla osób doświadczających przemocy. Grupa spotyka się w każdą środę 17:00-19:00 w Gimnazjum nr 3 w Grodzisku przy ul. Zondka 6. W razie potrzeby, otrzymują także pomoc prawną oraz wsparcie konsultanta ds. uzależnień.

Iwona Chorek deklaruje, że lokalne jednostki zajmujące się problemem, są w stanie zapewnić także pomoc sprawcom przemocy w ramach grupy korekcyjno-edukacyjnej dla osób nieumiejących sobie poradzić ze złością (grupa działa w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie). Niestety, sprawcy rzadko odczuwają potrzebę skorzystania z tego rodzaju wsparcia, a OPS nie ma  narzędzi, by ich do tego skutecznie nakłonić.

Do Ośrodka Pomocy Społecznej zwykle trafiają kobiety już zdeterminowane i gotowe do zmiany.  One zwykle wychodzą z przemocy. Niektóre historie kończą się tym, że kobiety po otrzymaniu wsparcia, zwłaszcza psychologicznego, stają na nogi, uczą się stawiać granice sprawcy i wychodzą z przemocowego związku. A bywają też są rodziny, gdzie w efekcie terapii małżeńskiej przemoc ustaje i udaje się zbudować zdrowe relacje. Są też sytuacje, które kończą się aresztem dla sprawcy, pozbawieniem go praw rodzicielskich i odizolowaniem od ofiary.

 

Ola. Dla dzieci

Właśnie ze względu na dzieci trzeba odejść. Widzę dziś po nich, jak są zadowolone, że mama nie płacze, że jest spokojna. Świetnie się rozwijają, mają przyjaciół, bo dom się otwiera na innych ludzi. Wcześniej był zamknięty. A one często były przestraszone, zaniepokojone, chowały się.

Gdybym została związku, to moje dzieci miałyby taki wzorzec partnera, jakim był ich ojciec. A tak pokazałam im, że nie godzę się na złe traktowanie, że to niezdrowe.

Dzieci więcej widzą, niż nam się wydaje. Dlatego warto zawalczyć o siebie i o nie. To jest zupełnie tak jak w samolocie – w razie ryzyka katastrofy matka musi najpierw założyć maskę tlenową sobie, a dopiero potem dziecku. Musi uratować siebie, żeby uratować dzieci.

Ale nie mówię dziś dzieciom źle o ojcu. Mówię im, że tatuś je kocha.

 

Dla Anny, psychologa szkolnego, najtrudniejsza jest właśnie sytuacja, w której po zachowaniu dziecka widać, że coś się złego dzieje w rodzinie, a niewiele da się zrobić. Owszem, można założyć Niebieską Kartę, ale gdy nikt się do niczego nie przyznaje, zespół roboczy nie ma podstaw do działania i ją zamyka. Anna opisuje mechanizm, który kilka razy w swojej pracy miała okazję zaobserwować: Należy pamiętać, że zakładanie Niebieskiej Karty w szkole ma swoją specyfikę. My się dowiadujemy o przemocy od dziecka, czemu większość matek zaprzecza. To rzadko są kobiety zdeterminowane do walki o swoje prawa i godność. Nasze działania traktują wrogo. One do nas same nie przychodzą, one zostają nakryte! A na sugestie, aby się odizolować od sprawcy, czy rozwieźć, odpowiadają, że nie mogą tego zrobić ze względu na dobro dzieci…

Często po takiej interwencji, sytuacja pozornie wraca do normy. Z tą różnicą, że osoby stosujące przemoc zwykle schodzą do podziemia, zamieniają przemoc fizyczną na psychiczną. A dzieci z tych rodzin już więcej nie powiedzą, że coś jest nie tak – dodaje Anna -  Są straszone przez rodziców, że trafią do domu dziecka. Mają wyuczone odpowiedzi na pytanie o sytuację w domu. No, bo które dziecko w pierwszej kolejności odpowiada, że w domu jest „spokojnie”?

 

Ola. Walka

Gdy się odbijasz od dna, to zaczyna się walka o wolność. To nie jest łatwe. Zwłaszcza, że sprawca przeprasza, odwołuje się do dobra dzieci, wpędza w poczucie winy, grozi, straszy, że odbierze ci dzieci, odcina od pieniędzy.

Kobiety boją się tego. Boją się, że nie będą miały co jeść, że sąd pozbawi je opieki nad dziećmi, zwłaszcza, jeśli partner ma pozycję i pieniądze. A to jest bzdura. W Polsce się to nie zdarza.

On może sobie różne rzeczy gadać, ale to nie ma nic wspólnego z prawdą i z tym, co jest faktycznie.

Dochodzenie do siebie trwa do dziś, choć minęły już cztery lata od momentu, gdy podjęłam decyzję, że zawalczę o siebie. Jeszcze teraz dostaję od niego smsy. Nie myślę o tym na co dzień, jednak gdy wracam do tego, wciąż jeszcze dygoczę wewnętrznie. Ale ja jestem typem osoby działającej – jak już podejmę decyzję, to działam konsekwentnie.

 

Sprawy, które przewijają się przez grodziski Ośrodek Pomocy Społecznej, często znajdują swój finał już na etapie postępowania prokuratury - w postaci zakazu zbliżania się sprawcy do ofiary, dozoru policyjnego wobec sprawcy lub nakazu opuszczenia mieszkania. W najtrudniejszych przypadkach można zapewnić schronienie ofierze w ośrodkach wsparcia ofiar przemocy (w Piastowie, w jednym z jeden z takich ośrodków, czy w Brwinowie w Domu Samotnej Matki).

Czasem, niestety, zdarza się, że ofiary same pozwalają sprawcy pozostać w mieszkaniu  - uzasadniając to stwierdzeniem „a gdzie się ma podziać”. Zwykle jednak są to osoby, które nie chcą się zgłosić do psychologa, tylko liczą na to, aż ktoś za nie rozwiąże problem. Bywa, że same wycofują zeznania z policji, bo są zastraszane, albo nadchodzi tak zwany „miodowy miesiąc”, kiedy to sprawca staje się miły, przeprasza i obiecuje poprawę. Jeśli jednak Niebieska Karta jest już założona, z tego powodu jej się nie zamyka. A przy Niebieskiej Karcie sytuacja rodziny dotkniętej przemocą jest stale monitorowana. Zajmuje się tym grupa robocza złożona z pracownika OPS, dzielnicowego, pracownika szkoły – gdy w grę wchodzą dzieci – i członka gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych – gdy dodatkowo alkohol. Po zakończeniu procedury Niebieskiej Karty, kontakt z rodziną w dalszym ciągu jest utrzymywany.

 

Ola. Odzyskać siebie

Po tym, jak to się wszystko skończyło, wróciłam do swojej pasji i zawodu. Żyję spokojnie, wreszcie dostatnio, bo nikt mi nie wydziela pieniędzy. Mam sprawdzonych przyjaciół, którzy stanęli po mojej stronie, a w najtrudniejszych momentach oferowali nawet pomoc finansową. Jeżdżę po Europie, poszłam na studia podyplomowe. Przypomniałam sobie, kim jestem.

Świat się w takich sytuacjach otwiera, powstają nowe możliwości, które wcześniej były zablokowane – w tygodniu, w którym dostałam rozwód, otrzymałam również propozycję pracy. Kobieta zyskuje wszystko – pewność siebie i święty spokój. I siłę, która sprawia, że wszystko potem jest już drobiazgiem.

Dziś nie mogę uwierzyć, że mogłam tak żyć, że na to pozwoliłam. Pamiętam sytuację, że kiedyś się zdziwiłam, jak mąż koleżanki podał jej herbatę. Coś, co dziś wydaje mi się oczywiste, kiedyś było dla mnie szokiem.

Za dwadzieścia lat wstydziłabym się przed moimi dziećmi, że płakałam w kącie po cichu, zamiast podjąć działania. Mój kolega, który wyrósł w przemocowym domu, mówi, że jedyne, o co teraz ma pretensje do matki, to że nie zostawiła ojca wtedy, gdy kolega był jeszcze dzieckiem. Kobiety z grupy, które są i po czterdzieści lat w tych związkach, najbardziej żałują, że dopiero teraz dają sobie szanse na normalne życie. U mnie teraz jest normalnie.

 

Z okazji Dnia Kobiet – oprócz standardowych życzeń – warto chyba wszystkim Paniom życzyć, aby zawsze potrafiły rozpoznać sytuacje, które im nie służą i żeby były w stanie właściwie na nie zareagować. Życzyć mądrych wyborów, wierności sobie oraz odwagi, by w trudnych momentach wyciągnąć rękę po pomoc. Bo ludzie, na których pomoc można liczyć, na pewno się znajdą.



Katarzyna Wareluk

Dodaj komentarz

Tu wpisz imię lub nick (obowiązkowe)

Kod antyspamowy Kod literowo-cyfrowy. Wpisz go do pola poniżej. Jeśli jest nieczytelny, naciśnij przycisk "Odśwież"
Odśwież

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Maksymalna długość komentarza to 2000 znaków.
Jeśli zauważyłeś komentarz niezgodny z regulaminem - kliknij przycisk "Zgłoś administratorowi".

Komentarze  

+4 # Facet 2016-03-09 20:28
No dobrze, a co w sytuacji gdy żona znęca się nad mężem?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
+4 # AZ 2016-03-09 22:04
Oczywiście takie sytuacje też się zdarzają. Mężczyzna również może skorzystać z tych samych rad.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
+3 # Wujek Dobra Rada 2016-03-10 07:28
No, facet na pewno ma trudniej, bo raz, że pewnie wtsydzi sie przyznać, a dwa, że ryzykuje odcięcie od dzieci. Radze więc
1) nie zostawać z problemem samemu, pogadać z kimś, szukać rad, pomocy u bliskich i dalszych
2) isc do prawnika
3) założyć Niebieską Kartę, pomoże przy rozwodzie i walce o dzieci
4) udać sie żoną do psychologa
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
+4 # Joanna 2016-03-09 09:09
Mamy 21 wiek a niestety zdarzają się tacy którzy kobiety traktują jak te gorsze . Przemoc w rodzinie, nierówne traktowanie w pracy, mniejszy szacunek w życiu publicznym, albo tylko pozorny szacunek. Nie pozwalajmy na to, bądźmy silne i zdecydowane , pewne siebie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
+5 # Pani Kasiu! 2016-03-08 21:03
Szczere słowa uznania za wspaniały artykuł. Na pewno jest to wskazówka dla tych kobiet, które nie mogą poradzić sobie z problemem. Takich i znacznie trudniejszych przypadków jest wiele. Cierpią dzieci i poniewierane kobiety, a większość z dala od problemu. Jak widać w tych sprawach inteligencja, czy wykształcenie nie ma nic do rzeczy. Drań będzie draniem, oszust - oszustem, cwaniak - cwaniakiem. W wielu przypadkach kończy się tragicznie. Takie artykuły są bardzo potrzebne i dobrze, że podjęła Pani ten temat.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
+6 # Czytelnik 2016-03-08 21:01
Świetny tekst.
Tak Drogie Panie , jesteśmy silne, silniejsze niż nam się zdaje i mądre. Ktoś kiedyś napisał" bo siła jest kobietą" Uwierzmy w to.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
+7 # Kobieta 2016-03-08 11:16
Pani Katarzyno, bardzo bardzo dziękuję za te informacje. Mam sasiadke, ktora ma klopoty z mężem, o ktorych pani pisze. Teraz mogę jej pokazac pani tekst i zwrócić uwagę gdzie i do kogo ma sie zwrócić w razie potrzeby. A potrzeba jest, tylko głupio mi było użalać się nad jej losem bez sugestii pomocy. W ogóle glupio mi zagadać do niej na ten temat.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj komentarz | Zgłoś administratorowi
Top