Redaktor Naczelny - Obiektyw.info

Uwaga! Ciasteczka!

Obiektyw.info stosuje pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce cookies.

Redaktor Naczelny

Doszły mnie słuchy, że na sesjach naszej Rady Miasta zdarzają się arcyzabawne historie. Należało to sprawdzić. Rzeczywiście, już jedna sesja potrafi dostarczyć nieskończenie wielu powodów do radości.

W związku z nowelizacją Kodeksu wyborczego Państwowa Komisja Wyborcza przyjęła uchwałę w sprawie wytycznych i wyjaśnień dotyczących podziału jednostek samorządu terytorialnego na okręgi wyborcze.

W dniu 14 lutego, wzorem ubiegłych lat, będziemy obchodzić Walentynki, zwane również świętem zakochanych.

Jak co roku Grodziskie Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Osób Niepełnosprawnych zaprasza na Bal Charytatywny, z którego dochód przeznaczony będzie na organizację letniego turnusu rehabilitacyjnego dla podopiecznych Stowarzyszenia.

Do napisania tego tekstu niejako zmusił mnie komentarz Pani Kingi pod  moim artykułem „Samorząd tak, wypaczenia nie”

Wyraźnie widać i słychać, że wkroczyliśmy w rok wyborczy. Liczne audycje telewizyjne, biuletyny, imprezy, koncerty na które w kółko zaprasza pan Burmistrz, to dopiero początek.

Wzorem poprzednich wyborów będzie to rok topienia publicznych pieniędzy na propagandę sukcesu niewielkiej grupy ludzi z burmistrzem na czele.  

„Samorząd nam się wykoślawił” – pisał jeden z twórców reformy samorządowej prof. Jerzy Stępień

Na temat lokalnego Samorządu można przeczytać wiele artykułów, jako, że temat jest ważny i jak najbardziej aktualny szczególnie w roku wyborczym, przytaczam obszerne wątki artykułu opublikowanego  na http://www.wspolnota.org.pl/aktualnosci/aktualnosc/radny-musi-byc-kompetentny/

Radny musi być kompetentny
Autor: Sławomir Brodziński* / 04.01.2018

Dwa lata temu współczesny polski samorząd terytorialny obchodził swe 25. urodziny. W ostatnim ponad ćwierćwieczu powstało na jego temat wiele wartościowych opracowań publicystycznych i naukowych. Jednym z najistotniejszych jest dwutomowy „Raport o stanie samorządności terytorialnej w Polsce” z lat 2013–2014. Diagnoza polskiego samorządu, autorstwa zespołu prof. Jerzego Hausnera, to najpoważniejsza, choć dyskusyjna, prezentacja „narastających dysfunkcji, zasadniczych dylematów i koniecznych działań” w środowisku samorządowym.

 Raport trafnie zauważa, że od 2002 r., czyli od wejścia w życie ustawy o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta miasta, w gminnej demokracji samorządowej występuje dysfunkcja autokratyczna, charakteryzująca się stale postępującą nierównowagą ustrojową pomiędzy bezpośrednio wybieranymi przez mieszkańców organami gminy na korzyść prymatu organu wykonawczego(burmistrza) nad organem stanowiącym(radą).

Następuje systematyczne osłabianie pozycji rad gmin, rola radnych jest drugoplanowa, a w niektórych sprawach nawet trzeciorzędna, narasta dominacja urzędników nad radnymi.

Radni to przecież osoby akceptowane do tej roli w swoim środowisku lokalnym. W większości są zaangażowani społecznie. Są, lub byli również bardzo często aktywni zawodowo i reprezentują różne profesje. Z tego tytułu w samorządzie zajmują się dziedzinami, do których są przygotowani merytorycznie, posiadają wiedzę i doświadczenie zawodowe. Ale dodatkowo obowiązkowo muszą mieć wiedzę samorządową, podejmują decyzje w głosowaniu i ponoszą za nie odpowiedzialność.

 Tymczasem radni często sami skazują się na gorszą pozycję w systemie organów władzy samorządowej. Uważają, że wystarczy być „załatwiaczem spraw”, w dodatku tylko dla wyborców ze swojego okręgu wyborczego, odpowiednio podnosić rękę w głosowaniach zgodnie z wolą wójta, czy burmistrza, pozostać tzw. radnym „dietetycznym”, któremu mandat społeczny zapewnia dodatkowy zastrzyk finansowy.

Żeby kompetentnie wywiązywać się z roli radnego, nie trzeba być prawnikiem i czytać kilkanaście tysięcy stron aktów prawnych rocznie, nie trzeba znać wszystkich przepisów prawa samorządowego, nie trzeba iść na studia podyplomowe z samorządu terytorialnego, ale elementarz w postaci sprawnego orientowania się w podstawowych przepisach ustawy samorządowej to podstawa.

Radny musi wiedzieć, że jest  członkiem organu uchwałodawczego i kontrolnego. Dobry, odpowiedzialny radny pyta, żąda wyjaśnień i uzasadnień przedkładanych projektów uchwał, żąda analizy kosztów, czy realnych potrzeb. Jeszcze 15, czy 10 lat temu takie pytania były normą i  żaden radny z tego powodu nie był dyskryminowany. Nie stosowano wobec tych pytających sztuczek, które miały by ich kompromitować.

Samorząd w Polsce wygląda dzisiaj zupełnie inaczej niż 27 lat temu, kiedy dopiero raczkował. Inaczej wyglądał też 19, czy 15 lat temu. Rola radnego, szczególnie chcącego odgrywać w samorządzie istotną rolę, decydującego przecież o obowiązującym prawie lokalnym niewiele się zmieniła.

Zmienił się tylko bardzo sposób przekazu. Liczne gazetki, (zwane dworskimi) czy strony internetowe żyją z samorządu, więc przekaz jest jednoznaczny. Poczytasz o nagrodach, imprezach, ogłoszonych przetargach,  i innych mniej istotnych sprawach, ale o prawdziwych ludzkich problemach ani słowa.

Istotną rolę w funkcjonowaniu rady odgrywa jej przewodniczący,  który w ramach swych szczupłych uprawnień ustawowych ma jednak dość spore możliwości organizowania pracy rady, jeżeli tylko zechce je wykorzystać.

Radni jako członkowie organu kolegialnego powinni przez czas kadencji współpracować na rzecz całej wspólnoty samorządowej, dbać o jej zrównoważony rozwój, mówić o problemach mieszkańców
i nie dzielić się już na początku na tych z lewa i tych z prawa, ale na mądrych i głupich, dobrych i złych, pracowitych i leniwych.

Radny nie wybuduje drogi, szkoły, czy przedszkola – nie ma takich możliwości i uprawnień, ale kolegialnie podejmuje decyzje i ma ogromne możliwości oceny wykonania zadań, czy inwestycji, które zostały zapisane w przyjętym budżecie. Jeżeli przez kilka lat głosował za inwestycją, która kończy się na wizualizacji i akceptuje taki stan rzeczy, to trudno mówić, że to jest radny.

Każda funkcja wymaga społecznego nadzoru i ten nadzór nad władzą wykonawczą muszą sprawować radni. Pytania kierowane do przedstawicieli władzy wykonawczej, na komisjach, sesji, czy w formie interpelacji jest jednym z elementów kontroli.

Drugi  bardzo ważny element, to obowiązek oceny celowości i gospodarności w wydawaniu  publicznych pieniędzy.

Rezygnując z podstawowych obowiązków radny na własne życzenie sprowadza się do  wygodnej roli radnego „dietetycznego”.

„To opozycja jest od tego by wytykać błędy i czytać projekty uchwał” -  pouczał lata temu jeden z koalicyjnych radnych. Co wtedy, gdy tej opozycji nie ma, lub jest, ale jej głosy są w zdecydowanej mniejszości i znaczenie mają minimalne. Hulaj dusza, piekła nie ma???

Liczę, że czytelnicy uzupełnią ten tekst komentarzami, za które z góry dziękuję.

Pozdrawiam

Alicja Pytlińska

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, pod batutą Jurka Owsiaka, podczas 26 finału zagrała również w Grodzisku i Milanówku. W tej wielkiej imprezie, mimo przejmującego zimna, wielu wolontariuszy z kolorowymi puszkami zbierało pieniądze z przeznaczeniem na ratowanie noworodków. Zbiórce pieniędzy tradycyjnie towarzyszyło mnóstwo atrakcji, w tym licytacje, występy zespołów muzycznych i tanecznych, rozmaite pokazy i atrakcje.

A oto krótka relacja i zdjęcia z tej imprezy:

Grodzisk Mazowiecki

Szefem sztabu, w tym roku był Michał Bylina, z którym przeprowadziliśmy krótki wywiad zamieszczony poniżej.

  

Sztab WOŚP znajdował się jak zwykle w Domu Kultury. W zbiórce pieniędzy uczestniczyło 125 wolontariuszy. Zorganizowana była loteria fantowa, licytacja wielu ciekawych przedmiotów, były występy grup tanecznych i zespołów muzycznych, była ekipa strażaków OHP z wozem bojowym, grupa motocyklistów „Boruta”, grupa uzbrojonych wojów i pokazy ich walk, bufet i wiele innych atrakcji, zakończonych tradycyjnym światełkiem do nieba. Ze zbiórki pieniędzy i z licytacji zebrano łącznie 92.328 zł.  Podczas imprezy nie zanotowano, żadnych nieprzewidzianych incydentów. Zdjęcia wykonał Mirosław Bohdan.

Milanówek

Orkiestra w Milanówku zagrała w Zespole Szkół nr 1 przy Królewskiej, gdzie znajdował się główny sztab, w Gimnazjum Społecznym przy Brzozowej oraz w Liceum Społecznym przy Fiderkiewicza. W liceum, ze względu na ferie, wyjątkowo WOŚP zagrał tydzień wcześniej czyli 07 stycznia. Głównym organizatorem sztabu był Hufiec ZHP Milanówek oraz kadra i uczniowie szkoły nr 1. Na czele sztabu stał jak co roku Druh Harcmistrz Dariusz Kopeć, a wspomagała go Druhna Marzena Osiadacz. W zbiórce uczestniczyło 35 wolontariuszy. Jak co roku była Fantoneria z 1000 losami po 10 zł. Należy zauważyć, że każdy los wygrywał, co oznaczało, że darczyńcy dali 1000 fantów! Był także antykwariat z podarowanymi Orkiestrze książkami, były liczne stoiska dla dzieci, młodzieży i starszych. Były występy grup tanecznych i zespołów muzycznych oraz licytacja podarowanych przedmiotów. Wszyscy bawili się świetnie co można obejrzeć w fotogalerii. Autorami zdjęć są Iwona Medykowska-Bohdan oraz Zbigniew Bohdan. Zdjęcie zbiorowe organizatorów Orkiestry w Milanówku otrzymaliśmy ze sztabu. Według  danych przekazanych przez miejscowy sztab WOŚP w Milanówku zebrał ok 63.103,21 zł. 

Siema

Redakcja Obiektyw.info

 

W dniu 14 stycznia mija 50 lat od pierwszego wykonania mszy bigbeatowej –rockowej, w podkowiańskim kościele. Msza celebrowana przez ks. Bronisława Piaseckiego była zagrana przez zespół Czerwono-Czarni, będącym wówczas bardzo popularnym zespołem bigbeatowym w Polsce. Mszę skomponowała Katarzyna Gaertner, a słowa napisał Kazimierz Grześkowiak.

Było to wówczas wydarzenie epokowe, bo to była pierwsza msza rockowa zagrana w kościele katolickim na świecie. Na mszę  tego mroźnego dnia 14 stycznia 1968 roku, przyszła taka ilość młodzieży, jakiej kościół w Podkowie Leśnej nigdy nie widział. O tej mszy było bardzo głośno, w całej Polsce, rozpisywały się o tym wydarzeniu gazety, mówiono w radiu i telewizji. Efektem tej popularności było nagranie płyty długogrającej pt. „Pan Przyjacielem Moim”, która ukazała się w końcu 1968 roku. Tu trzeba wspomnieć o tle historycznym, bo lata 60-te, to był okres siermiężnego PRL-u, który walczył z kościołem na wszystkich frontach. Władze jednak sądziły, że takie „rewolucyjne” zmiany w kościele katolickim wywołają negatywne odczucia wśród konserwatywnych wiernych, ale stało się wręcz odwrotnie.

Lucjan Kydryński, wówczas bardzo popularny krytyk muzyczny, wypowiedział się na ten temat, w następujący sposób:

Gdy w roku 1968 powstała msza bitowa Katarzyny Gartner, było to wydarzenie nie tylko w czysto artystycznym znaczeniu. Fakt, że kompozytorka popularnej muzyki młodzieżowej napisała dzieło związane z liturgią katolicką i że przekazała je młodemu zespołowi do wykonania w kościele, niejako zachęcając tym samym młodzież do uczestnictwa w nabożeństwach i wykazując otwartość kościoła na młodzieżową kulturę, zbulwersował ówczesne władze. I myślę, że gdyby nie bardzo mocna pozycja Katarzyny Gartner zajmowana już w oficjalnym, popieranym przez władze nurcie kołobrzesko-zielonogórskiej muzyki popularnej, utwór niewiele miałby szans ukazania się na płytach.”

Pisząc o tym historycznym wydarzeniu, należy wspomnieć o korzeniach mszy bigbeatowej, której efektem było prawykonanie przez zespół „Czerwono-Czarni”. Otóż nie oni byli inicjatorami jej powstania, ani jej autorka. Wszystko zaczęło się już kilka lat wcześniej, kiedy w roku 1965 do księdza Leona Kantorskiego zgłosiło się kilku chłopców z Milanówka, z propozycją zagrania podczas mszy na gitarach elektrycznych. Ksiądz zawsze miał nowoczesne spojrzenie na istniejące wówczas standardy liturgiczne i wyraził na to zgodę. Od tego czasu, zespół korzystając z bardzo ubogiego sprzętu nagłośniającego, dość regularnie grał na mszach w każdą niedzielę, ale nie pod ołtarzem lecz na balkonie. Zespół później przybrał nazwę „Trapiści”. Grane były wówczas wyłącznie utwory instrumentalne, w tym popularne standardy zespołu The Shadows, The Ventures, a także klasyczne np. J.S.Bacha. Dopiero w 1967 roku, wśród „Trapistów” pojawił się pomysł zagrania prawdziwej mszy rockowej i to oni namówili księdza Leona, aby skontaktował się z Katarzyną Gaertner – mieszkanką Podkowy Leśnej, aby skomponowała stronę muzyczną takiej mszy. Katarzyna Gaertner zgodziła się, ale zaproponowała aby prawykonanie nastąpiło przez jakiś znany i popularny polski zespół młodzieżowy. Chodziło o nadanie możliwie  największego rozgłosu temu wydarzeniu. Zespół „Czerwono-Czarni” ze Szczecina wyraził zgodę, warunkując to uzyskaniem zezwolenia z Komitetu Wojewódzkiego PZPR i Wydziału Kultury przy Prezydium Rady Narodowej w Szczecinie i taką zgoda została wydana. Później Msza „Pan Przyjacielem Moim” była grana wyłącznie przez zespół „Trapiści” i to na znacznie wyższym poziomie artystycznym niż „Czerwono-Czarni”. Na Msze św. grane przez „Trapistów” przychodziły tłumy młodzieży  z terenu całej Polski, a także z zagranicy. Szczyt popularności osiągnął zespół, kiedy na Mszy pojawiła się ekipa Polskiej Kroniki Filmowej i jej krótki fragment był pokazywany przed każdym filmem w kinach i telewizji. Popularność zespołu dotarła również do Prymasa Stefana Wyszyńskiego, który zaprosił „Trapistów” do siedziby Arcybiskupów Warszawskich przy ul. Miodowej w Warszawie. Prymas po wysłuchaniu mszy  stwierdził, że:  „jeśli ta muzyka będzie służyła dziełu zbliżania młodzieży do Boga, to jest to sprawa, której lekceważyć i odrzucić nie można” .

„Trapiści” występowali w kościołach na terenie całej Polski, w tym również w Dortmundzie i Berlinie Zachodnim. W Krakowie grali w obecności ks. Kardynała Wojtyły, który był ich fanem do ostatnich swoich dni. Zespół nagrał 2 płyty. Jedną „Pan Przyjacielem Moim” , w 30 rocznicę prawykonania Bożonarodzeniowej Mszy Beatowej   i drugą z okazji 25-lecia NSZZ Solidarność – Region Mazowsze. Bez wątpienia te obie płyty są na nieporównywalnie wyższym poziomie muzycznym niż płyta „Czerwono-Czarnych”.

50-rocznica prawykonania mszy bigbeatowej, zbiega się również ze 100-leciem urodzin legendarnego ks. Leona Kantorskiego. Z tego też powodu, powołano Komitet Obchodów 100-lecia  urodzin ks. Leona Kantorskiego, a w dniu 14 stycznia 2018 r o  godz. 18.00  odbędzie się Msza św. w rocznicę prapremiery Mszy wykonanej przez zespół „Czerwono-Czarni”. Komitet zaprasza na Mszę św. wszystkich Trapistów grających w podkowiańskim kościele, w różnych składach i różnych okresach od 1965 do 2012 roku, oraz wszystkich zainteresowanych historią „Trapistów” i Mszy bigbeatowej. Intencją Mszy św. będzie modlitwa za zmarłych Trapistów i zmarłych członków zespołu Czerwono-Czarni.

Poniżej za zgodą Katarzyny Gaertner zamieszczamy link do klipu na YouTube dotyczący tematu

https://www.youtube.com/watch?v=GJwBZE6i-tI&feature=share

 

 

Mirosław Bohdan  - były członek zespołu „Trapiści”

uczestnik mszy granej przez zespół „Czerwono-Czarni” w  styczniu 1968 roku

 

Zamiwszczamy informacje o planowanych imprezach tegorocznego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

Top